Dziś nie miałam sił biegać, a chęci były i to duże. Po południu wpadłam w objęcia Morfeusza na 10 minut - nie mam pojęcia kiedy ;)
Rano ćwiczyłam. Przed wieczorem też. Dziś padło na HIIT, ponieważ chodziło mi o to żeby było krótko, ale jednocześnie bardzo intensywnie, a wiem, że ten trening wyciśnie ze mnie wszystko!
Nie zawiodłam się.
Wczoraj obiecałam nadrobić podsumowanie maja:

Nie było tak źle ;)
Cieszę się, że udało mi się wprowadzić treningi typu HIIT :)
Dziś jeszcze jedno podsumowanie - tym razem tygodnia :)
Kliknijcie na tabelki, wtedy się powiększą.

I tutaj muszę powiedzieć, że jestem bardzo zaskoczona. Zerknijcie na moje ostatnie pomiary wagi i na wagę z dzisiejszego poranka. Nie pamiętam kiedy ostatnio widziałam siedem za piątką - to znaczy pamiętam ;) Dwa lata temu. Potem waga zaczęła rosnąć, a jeszcze kilka m-cy później pojawił się 'Projekt Postanowienie...' aby wrócić do poprzedniej ;)
Bardzo się cieszę :)))
Po zakończeniu testów będę się starała utrzymać tą wagę korzystając z rad pani dietetyk :)
Acha, zalecenia jak poprzednio.
Menu na dziś:
DZIEŃ 8
Śniadanie:
Płatki owsiane na wodzie z truskawkami, orzechami i jabłkiem.

Nie wierzyłam, że kiedyś polubię owsiankę na wodzie - do dziś :) Natalia - jeśli to czytasz, wiem, że będziesz ze mnie dumna i powiesz 'a nie mówiłam' ;D
II śniadanie:
Jogurt sojowy, 2 wafle ryżowe i sok marchwiowy jednodniowy.
Drugie śniadanie zamieniłam kolejnością z podwieczorkiem.
Obiad:
Schab z pomidorami i kaszą gryczaną.

Co do obiadu napiszę, że dziś zrobiłam porcję dla 4 osób i nasze dzieci jadły z nami, więc musiało być naprawdę dobre, bo z nimi jest dość trudno w tym temacie ;)))
Podwieczorek:
Serek wiejski light ze szczypiorkiem, pestkami słonecznika i otrębami. Kromka chleba razowego, pomidorki koktajlowe.
Kolacja:
Zupa jarzynowa niezabielana, z dodatkiem łyżki oleju.
Ostatnio nie nadążam. Maj uciekł mi nie wiem kiedy.
Dziś miałam wcześniej iść spać i już jest prawie północ...
Dobranoc :)
mi też ciężko się przekonać do owsianki na wodzie...
OdpowiedzUsuńja w ogóle nie wierzyłam, że kiedyś polubię, a tu proszę ;) niespodzianka :)
UsuńSuper podsumowanie. Tylko 7 dni bez ćwiczeń to świetny wynik.
OdpowiedzUsuńNo widzisz a jednak waga spada:) Ja mam od tak dawna 59, że nie wiem co bym zrobiła jakbym zobaczyła jeszcze kiedyś "7"...chyba upiekła ten tort od Mimi;)
Poniedziałek mieliśmy wolny a dzisiaj powrót na ścieżki:)
Dobrego dnia!
To byłby na pewno świetny powód :)))
UsuńZ podsumowania też jestem zadowolona :) Wyszedł nawet jeden dzień bez ćwiczeń mniej niż w poprzednim miesiącu.
Mam nadzieję, że powrót na ścieżki był łagodny :)
Spokojnej nocy :)
Świetne wyniki, gratuluję...
OdpowiedzUsuńU mnie ostatnie 2 tyg. maja poległy, niestety, praca mnie dobiła i organizacja festynu ale wszystko odbiję lada chwila , mam nadzieję heheh :D
Dzięki :)))
UsuńSpokojnie, w wakacje odpoczniesz i nadrobisz wszystko z nawiązką - jestem pewna :)
haha :D
OdpowiedzUsuń...mówiłam! :P bez dodatków nie przełknę, ale sam fakt zamiany mleka na wodę nie boli aż tak bardzo, nie? ;)
widzę, że poważnie wzięłaś się za dietę :) ja sama ostatnio zaniedbuję... ale generalnie pewne zasady zostają "we krwi", nawet, gdy się nie trzyma nazistowskiego reżimu :P
pozdrawiamy cieplutko :*
nie boli ;) ale to dzięki tym dodatkom chyba ;) wersja z kakao i tartą gruszką mmmmmm
Usuńtrzymam się zaleceń bardzo dokładnie, wyszłam z założenia, że 30 dni to naprawdę niewiele i warto spróbować, a jeśli bym oszukiwała to tylko siebie, prawda?
poza tym ten reżim jest taki smaczny, że nie narzekam ;D
buziaki dla Was :*