niedziela, 27 września 2015

Dzień 267 - 270

Dwa dni bez ćwiczeń plus dwa dni spacerów, dłuuuugich spacerów, które spokojnie można podpiąć pod trening. Dzisiejszy np. trwał dwie bite godziny po trudnym terenie. Przy okazji polecam Brecon Beacon Waterfall Country.

wtorek, 22 września 2015

Dzień 259 & 265

Niestety czasu mam na ćwiczelnia tyle ile jest wpisów, czyli jak widać baaardzo niewiele. Na pewno nie tyle ile bym chciała, czyli min. 4-5 treningów w tygodniu. Jest słabo.
Dzisiaj skalpe 2.

wtorek, 15 września 2015

Dzień 257 & 258

Wpis na szybko.
Wczoraj nie ćwiczyłam, a dzisiaj z braku czasu zrobiłam jedynie skalpel 2. Pisałam już, że go lubię? ;)

niedziela, 13 września 2015

Dzień 256

Dzisiaj mamy za sobą rodzinny, szybki około 6 km spacer, naprawdę intensywny, więc zaliczam jako trening ;)
Dobranoc :)

środa, 9 września 2015

Dzień 251 & 252

Nie będę ściemniać, wczorajszy dzień po prostu mi uciekł i zwyczajnie nie zdążyłam zrobić treningu, ale dzisiaj mam za sobą skalpel wyzwanie. Było o niebo lepiej niż ostatnio ;)
Energia powolutku zaczyna wracać pomimo, że gdzieś tam w głowie krąży myśl 'hej! przecież tak bardzo Ci się nie chce! po co ci to?'.
Teraz tylko ode mnie zależy czy posłucham tego głosu, czy będę silniejsza od własnego lenia ;D
Jedno jest pewne, samo nic nie przychodzi, potrzebne są chęci i silna wola. Do wszystkiego.
Dużo łatwiej jest usiąść na kanapie i zabić czas w 'bardziej przyjemny' sposób. Muszę wrócić na właściwe tory i zwyczajnie przypomnieć sobie jaką frajdę potrafią sprawić ćwiczenia i jak miło jest po nich unosić się lekko nad ziemią ;) Nie będę wspominać o sprężystym kroku, braku zadyszki itd.
Poza tym nie mam zamiaru zmieniać ciuchów na większy rozmiar - lubię je i już! ;)

Dobranoc :)

poniedziałek, 7 września 2015

Dzień 250

Drugi dzień regeneracji, a zamiast treningu zrobiłam metamorfozę biurka, a co!
Zakwasy trzymają dokładnie tak samo jak wczoraj jeśli nie bolą nawet bardziej. Jutro powinno być ok.
Dam znać czy udało mi się zrobić coś, cokolwiek ;)

niedziela, 6 września 2015

Dzień 235 - 249 i BRAWO JA

'Brawo ja' oczywiście SARKASTYCZNIE!
Leń leń i jeszcze raz leń!
Ostatni trening zrobiłam 12 lipca i od tamtej pory wielkie NIC poza kilkoma spacerami.
Od lipca zrobiłam zaledwie 2 razy skalpel wyzwanie i raz skalpel 2. Tak. To tyle.

Pierwsze otrzeźwienie przyszło w trakcie naszego ostatniego wejścia na wzgórze kiedy to ledwo miałam siłę oddychać.
Kondycja nie wiem gdzie, ale na pewno dwa miesiące bez ćwiczeń pozwoliły zupełnie zapomnieć co to znaczy.

Drugie otrzeźwienie, a właściwie prawdziwe przysłowiowe 'trzaśnięcie w łeb' to moment, tydzień temu, kiedy próbowałam założyć ulubione spodnie. Przed wakacjami były LUŹNE, a teraz musiałabym dopiąć je na siłę :(((

Ostatnie podsumowanie robiłam w lipcu, teraz wygląda to tak:

wymiary:
04.05.2015 talia 69cm / brzuch 79 cm / biodra 92,5cm / uda: lewe 53,5cm prawe: 52,5cm
04.07.2015 talia 70cm / brzuch 81 cm / biodra 93 cm / uda: lewe 53 cm prawe: 52,5cm
06.09.2015 talia 72,5cm / brzuch 80 cm / biodra 92,5cm / uda: lewe 54,5cm prawe: 52,5cm

waga:
o4.05.2015 waga 57,6kg / FAT 25,7 / VFL 3 / BMI 19,5
04.07.2015 waga 57,5kg / FAT 26,1 / VFL 3 / BMI 19,4
06.09.2015 waga 57,9kg / FAT 27,8 / VFL 3 / BMI 19,6

*FAT - tłuszcz zewnętrzny
*VFL - tłuszcz wewnętrzny

Skoro otrzeźwienie to znaczy, że mam zamiar poprawić się i wrócić na właściwe tory ;)
Wczoraj zrobiłam skalpel wyzwanie. Szczerze? Myślałam, że nie dam rady go skończyć :/
Nie wytrzymałam nawet w przysiadzie, musiałam zrobić TRZY przerwy. To samo planki - DWIE przerwy. Ten trening nie sprawiał mi najmniejszego problemu, a wczoraj?
Ok. wczoraj było wczoraj, ale dzisiaj? Boli mnie każdy, nawet najmniejszy mięsień. Czuję je wszystkie razem i każdego z osobna - dosłownie. Uda bolą mnie po prostu CAŁE! a żeber nie mogę nawet dotknąć.
Nazwę to trzecim otrzeźwieniem ;D

Dzisiaj wybraliśmy się na długi spacer, ponieważ lato w końcu dotarło do UK ;) Nie wiemy ile dni będzie takich ładnych, dlatego trzeba korzystać ile się da!

Dobrego tygodnia dla Was :)