wtorek, 29 października 2013

Dzień 302

Zamiast treningu zrobiłam dziś jedynie 120 przysiadów Goblet. Obudziłam się rano z niespodzianką i jestem wyłączona na co najmniej dwa dni :( Mam nadzieję, że do świąt zdążę wpaść w rytm regularnych ćwiczeń ;)

Spokojnego wieczoru :)

poniedziałek, 28 października 2013

Dzień 301

Wichury nas ominęły. Dzień mieliśmy spokojny pod tym względem, ale mimo to nie miałam czasu na to żeby wyjść z domu i na ćwiczenia. Zrobiłam jedynie swój mini zestaw. Będę się bardzo cieszyła jeśli uda mi się zrobić jakiś dłuższy trening co dwa dni :)

Miłego wieczoru :)

niedziela, 27 października 2013

Dzień 299 & 300

Przed wakacjami widząc 150-ty dzień roku wydawało mi się, że tak niewiele zostało do jego końca. Tymczasem dziś jest trzysetny dzień i niby tyle jeszcze zostało, a wydaje się jakby za chwilę miały być święta. Też macie takie odczucia?
Wczoraj nie ćwiczyłam. Dziś natomiast wieczorem udało mi się zrobić turbo :)))
Niedługo podsumowanie miesiąca. Nie spodziewam się nadzwyczajnych wyników, ale zobaczymy...

Jutro zapowiada się u nas trudna pogoda. W TV ostrzegają, że jeśli nie trzeba lepiej nie wychodzić z domu. Dobrze, że dzieci mają wolny tydzień od szkoły. Jeśli faktycznie nie da się wyjść na obiad najwyżej będą naleśniki ;)

Spokojnego poniedziałku :)

piątek, 25 października 2013

Dzień 298

Udało się dziś :)))
Dzieci miały dzień wolny od szkoły i rano zamiast tradycyjnych dziesięciu minut ćwiczeń zrobiłam turbo :)))
Bardzo się cieszę, bo ostatnio ogromną większość czasu spędzam siedząc i moje biodro zaczyna o sobie przypominać ;)
Zauważyłam, że ćwiczenia pomagają. Ból mija całkiem.

Miłego wieczoru i dobrego weekendu :)
Do jutra.

Dzień 297

Krótko.
Ćwiczyłam jedynie rano :(
Może jutro się uda zrobić dłuższy trening?

Miłego piątku :)

środa, 23 października 2013

Dzień 295 & 296

Czas najwyższy wrócić do biegania. Wczoraj mój dzień nie pozostawił wolnej minuty na ćwiczenia. W całym tym pędzie musiałam biegać z miejsca do miejsca żeby zdążyć wyrobić się w czasie przy czym zauważyłam, że z torebką biega się trudniej ;)
Pewnie nawet nie pamiętałabym o całym tym bieganiu gdyby nie to, że dzisiaj wyraźnie poczułam mięśnie proste ud



Wczoraj i dziś ćwiczyłam rano. Poza tym dziś udało mi się jedynie znaleźć czas na przysiady typu Goblet (120 sztuk).

Dziś na profilu Ewy Chodakowskiej pojawiła się grafika, którą chętnie udostępniam gdyż zgadzam się z zawartością :)))



Słonecznego czwartku :)

poniedziałek, 21 października 2013

Dzień 294

Dziś ćwiczyłam jedynie rano :(
Po południu nie dałam rady zrobić nic z braku czasu. Nie znalazłam nawet chwili na squaty.
No nic, może jutro?
Pogodę za oknem mamy kiepską. Nie chce się nic, a musi się chcieć tak dużo.

Do jutra :)

niedziela, 20 października 2013

sobota, 19 października 2013

Dzień 292

Do zapamiętania: 'odpuścić HITT jeśli będzie około 21:00'.
Wczoraj zasnęłam około drugiej nad ranem. Dobrze, że w telewizji coś było - odświeżyłam sobie 'Anioły i Demony'.

Dziś poza zestawem porannym nie ćwiczyłam. Dzień wypełniony był po brzegi zajęciami.

Mam dla Was kolejną reklamę ;)
Lubię właściwie całą serię. Tę warto zobaczyć do końca żeby zobaczyć minę kota ;)



Czy wiecie czego to jest reklama?

Miłego wieczoru :)

piątek, 18 października 2013

Dzień 290 & 291

Melduję, że wczoraj i dziś ćwiczyłam zaraz po przebudzeniu :)))
Wczoraj brakło mi czasu na trening, ale grałam przez bitą godzinę z dziećmi w piłkę, więc mogę zaliczyć to jako pewną formę ruchu? Dodam, że byłam zmęczona ;)
Dzisiaj, w ramach kolejnego dnia wypełnionego po brzegi, zrobiłam dziesięciominutowy HITT poprzedzony rozgrzewką i zakończony rozciąganiem. Ciekawe jak zareagują moje mięśnie?

Udanego weekendu :)

środa, 16 października 2013

Dzień 289

Kolejny dzień udało mi się rozpocząć ćwiczeniami :))) Niby nic trudnego, ale uwierzcie mi nie zawsze się chce. Zresztą na pewno dokładnie wiecie o czym piszę ;)
Tak z czystej ciekawości - ile z Was ma ochotę na dziesięć minut ćwiczeń po przebudzeniu? A ile z Was da radę wprowadzić chęci w czyn?
Wieczorem zaliczyłam turbo, więc dzień uważam za udany pod względem ćwiczeń, choć muszę przyznać, że ćwiczyło mi się ciężko. Nie ważne ;) Ważne, że starałam się nadążyć i wyrobić swoją normę powtórzeń - tę zwiększoną, czyli np. w rundzie szóstej po 5 burpees, a nie po trzy cztery jak to bywało na początku ;)

Uciekam.
Miłego wieczoru :)

wtorek, 15 października 2013

Dzień 288

Udało mi się wyjść z łóżka na tyle wcześnie, że zrobiłam swoje poranne ćwiczenia :) Ostatnio jakoś trudno mi wstać. Leżę, przeciągam się, idę na zwłokę ;) i zdarza mi się przysnąć dziesięć minut, a wtedy wszystko muszę robić w biegu i brakuje mi czasu na ćwiczenia.
Poza tym czasu wolnego nie miałam prawie wcale dlatego zrobiłam wieczorem jedynie ćwiczenia na spalenie tłuszczu, a plany były ambitne ;)

Miłej środy :)

Ps. Zakwasy minęły ;)

Dzień 287

Nie uwierzycie - w naszym miasteczku od niedzieli na ulicach wieszane są ozdoby świąteczne! Ok., widziałam bombki w sklepach już we wrześniu, ale ozdoby na ulicach!? Co prawda nie świecą jeszcze, ale już są. W ubiegłym roku powstrzymali się chociaż do Halloween ;)

Dziś musiałam odpuścić ćwiczenia. Drugiego dnia zakwasy bywają większe niż pierwszego, czyt. ledwo wstałam z łóżka, a każde wstawanie lub siadanie czułam w pośladkach bardzo! wyraźnie.
HITT do powtórzenia przy najbliższej okazji ponieważ widzę, że mięśnie odzwyczaiły się 'na serio' ;)

Na talerzu:
Śniadanie:
Owsianka na mleku z siemieniem lnianym, bananem i wiórkami kokosowymi.

II śniadanie:

Kromka chleba razowego z sałatką z sałaty, pomidorków koktajlowych, mozzarelli, kukurydzy i prażonych pestek dyni plus oliwa z oliwek.

Przekąska:
Dwie muffinki dyniowe (domowe).

Obiad:

Indyk z cebulą i brokułami na parze, doprawiony pesto plus brązowy ryż i zielenina.

Kolacja:
Grillowana cukinia i jeden bajgiel, a obiecałam sobie, że nie będę pojadać po dzieciach :(

Udanego wtorku :)

niedziela, 13 października 2013

Dzień 286

Wpis na szybko :)
Po wczorajszym HITT'cie bolą mnie mięśnie nóg i pośladków, szczególnie pośladków.
Dziś nie będę pisała menu, za dużo potknięć ;) Świętujemy kolejną rocznicę ślubu :)))

Uciekam;)
Miłego wieczoru i do jutra :)

sobota, 12 października 2013

Dzień 285

Pogoda nam się poprawiła, tzn. wróciło ciepło :) Dziś nie ćwiczyłam rano - całkowity reset. Długie spanie i odpoczynek bardzo były nam potrzebne. Potem w biegu trzy prania, sprzątanie, pieczenie - wszystko w ciągu półtora godziny - zaliczycie mi jako formę ruchu? ;D
Wieczorem odzyskałam siły na tyle, że udało mi się zrobić HIIT - ten trening jest krótki, ale naprawdę bardzo wymagający. Jestem już po prysznicu, a nogi nadal mi się trzęsą ;) Nauczyłam się już, że lepiej nie wchodzić po nim lub nie schodzić ze schodów ;) Trening oczywiście poprzedziłam rozgrzewką i zakończyłam rozciąganiem.
A Wy co dziś robiliście?

Dzisiejsze menu:
Śniadanie:
Owsianka z kakao, siemieniem lnianym, suszonymi morelami i gruszką.

II śniadanie:
Tost z serem Cheddar na stojąco i szybko.

Obiad:
Naleśniki z serkiem wiejskim i jogurtem naturalnym plus pół brzoskwini.

Przekąska:
Ciasto czekoladowe z buraczkami z tego przepisu plus przepyszny deser czekoladowy przygotowany przez naszą córkę :)

Kolacja:
Zupa grzybowa.

Dzieci zawsze kiedy czują zapach gotowanych grzybów mówią 'pachnie świętami' :)))
Spokojnej nocy :)

piątek, 11 października 2013

Dzień 284

Po raz drugi udało mi się rozpocząć dzień ćwiczeniami :))) Żeby tylko pamiętać jakie to przyjemne!
Poza tym zrobiłam dwie serie przysiadów typu Goblet i to byłoby na tyle.
Aktualizacja.
Dzieci pytały o pewne ćwiczenia, więc zrobiłam 'z rozpędu' dwadzieścia powtórzeń ćwiczenia scyzoryk na mięśnie brzucha.







Dziś na talerzu:
Śniadanie:
Owsianka na mleku sojowym z żurawiną, kakao, siemieniem lnianym i brzoskwinią.

II śniadanie:

Dwie kromki chleba razowego z pastą z tuńczyka, selera naciowego i jogurtu naturalnego z koperkiem.

Przekąska:

Krążek kukurydziany z białym serkiem i papryką plus mini muffinka.

Obiad:
Jak wczoraj.

Kolacja:
Budyń czekoladowy, bo nie mogłam się oprzeć ;)

Dobrego weekendu :)

czwartek, 10 października 2013

Dzień 282 & 283

Wczoraj nie ćwiczyłam. Brakło mi też czasu na wpis.
Dzisiaj rano udało mi się zrobić za to mój poranny zestaw ćwiczeń - nawet nie wiecie jak się cieszę :D Super było!
Późnym wieczorem, bo po 21:00 udało mi się wyrwać godzinę i zrobiłam turbo :)))
Ćwiczyło mi się świetnie! Miałam wrażenie, że wcale się nie męczę. Oczywiście cała masa potu została przelana, ale zero zadyszki itd. itp. Oby ten stan potrwał nieco dłużej ;)

Wprowadziłam sobie wczoraj do jadłospisu siemię lniane. Dodaję około 15g, czyli łyżeczkę, rano do owsianki.

Nasiona lnu bogate są w:
- wielonienasycone kwasy tłuszczowe (WNKT) – które gwarantują prawidłową budowę tkanki mózgowej, przyczyniają się do właściwego funkcjonowania hormonów, które regulują prawidłową przemianę materii; ponadto wpływają na obniżenie cholesterolu,

- błonnik – korzystnie wpływający na pracę przewodu pokarmowego, pomagając w zaparciach, powracających biegunkach; ponadto pomaga usuwać z organizmu toksyny i gwarantuje uczucie sytości,

- witaminę E – ważną przy leczeniu między innymi miażdżycy i chorób serca, gdyż jest głównym antyoksydantem i uczestniczy w dostarczaniu składników odżywczych do komórek,

- witaminy z grupy B – uczestniczące w przemianach węglowodanów, białek i tłuszczów, w wytwarzaniu czerwonych krwinek; pomagają w tworzeniu szpiku kostnego,

- magnez, wapń, żelazo i cynk.

Tekst pochodzi z tej strony. Doczytacie tam więcej informacji.

Dzisiejsze menu:
Śniadanie:
Owsianka na mleku sojowym z siemieniem lnianym, kakao, żurawiną i tartą gruszką.

II śniadanie:

Sałatka (na dwa posiłki): sałata, pomidorki koktajlowe, jajko, awokado, papryka i pestki dyni plus kromka chleba razowego.

Przekąska:
Brzoskwinia z jogurtem sojowym i cynamonem plus łyżeczka miodu z okazji jesieni ;)

Obiad:
Zupa pomidorowa z makaronem pełnoziarnistym i porcją mięsa.

Kolacja:

Druga część sałatki.

Uciekam od komputera do książki ;)
Dobrej nocy :)

Ps. W ciągu dwóch dni diametralnie zmieniła nam się pogoda - z 20 stopni na plusie przedwczoraj na niespełna dziesięć dzisiaj. Fakt - dawno nie widziałam tak błękitnego nieba ;)

wtorek, 8 października 2013

Dzień 281

Dziś nie ćwiczyłam :(
Uwierzcie mi, że nie mam siły zrobić choćby przysiadów...
Oby jutro wystarczyło mi czasu na porządniejszy trening.

Menu:
Śniadanie:
Owsianka na mleku z wiórkami kokosowymi i jabłkiem.

II śniadanie:
Grahamka, połowa z sałatą, awokado, szynką drobiową i papryką, druga połowa z serkiem Philadelphia i papryką.

Przekąska:

Zielony koktajl z banana, natki pietruszki i mleka (dzięki Natalia :))



Obiad:
Filet z kurczaka plus brązowy ryż i brokuł gotowany na parze.

Kolacja:
Serek wiejski z rzodkiewką i szczypiorkiem.

Chyba mam większe zapotrzebowanie na białko, bo ciągle mogłabym jeść biały ser ;)
Dziś muszę nadrobić sen. Ostatnio jestem chyba przemęczona, bo dziś rano zaspałam. Obudziłam się pół godziny przed planowanym wyjściem dzieci z domu do szkoły - zdążyliśmy na czas i nawet ciepłe śniadanie zjedliśmy :)

Spokojnej nocy :)

poniedziałek, 7 października 2013

Dzień 279 & 280

Wczoraj nie ćwiczyłam. Wiem, że była niedziela i powinnam mieć czas, ale go nie miałam. Bywa.
Dzisiaj miało się skończyć podobnie. Siedziałam przemarznięta do kości przed monitorem i stwierdziłam, że dzisiaj muszę! zrobić jakiś trening. Zrobiłam Banish Fat Boost Metabolism Complete Workout z Jillian Michaels :))) Jestem rozgrzana do czerwoności - dosłownie ;) i niesamowicie zadowolona, że udało mi się zrobić trening :)))
Pogoda nam dopisuje, chciałabym pobiegać, ale zawsze coś :/

Dzisiejsze menu:
Śniadanie:
Owsianka na wodzie z orzechami laskowymi, żurawiną i jabłkiem.

II śniadanie:

Dwie kromki razowego chleba z makrelą w pomidorach.

Przekąska:
Tost razowy z masłem orzechowym.

Obiad:
Dwa twistery z dużą ilością warzyw, podłużnym kotlecikiem (około 120g) z mielonego mięsa z indyka i sosem jogurtowo majonezowym ze szczypiorkiem.

Przekąska:
Trzy ciastka shortbread.

Kolacja:
Wafelek kukurydziany z białym serkiem i papryką.

Słonecznego tygodnia :)))

sobota, 5 października 2013

Dzień 278

Piękny dzień dziś mieliśmy, oby taka pogoda została z nami na dłużej. Słyszałam, że do Polski ma wrócić lato i październik zapowiada się naprawdę ładny :) Więcej słońca równa się więcej energii - przynajmniej w moim przypadku ;)
Dzisiejszy dzień miałam zapracowany. Po południu dopadł mnie ból głowy. Przeszło po tabletce, ale mimo wszystko jeszcze nie jest do końca tak jak powinno :/ Na szczęście rzadko mnie dopada i oby tak zostało ;)

Dziś zrobiłam jedynie swój mini zestaw do którego dołączyłam odrobinkę ćwiczeń na triceps.

Menu:
Śniadanie:
Owsianka na mleku migdałowym z żurawiną, kakao i brzoskwinią.

II śniadanie:

Jajecznica z pieczarkami i porem plus dwie kromki razowego chleba.

Obiad:
Pierś kurczaka w sosie śmietankowym z porem plus brązowy ryż i surówka z jabłka i marchwi. Zawsze robię porcję na dwa dni, więc jutro mamy przygotowywanie obiadu z głowy ;)

Przekąska:
Tiramisu (najlepsze - mężowe :)) plus dwa ciastka i kostka gorzkiej czekolady.

Kolacja:
Tost z szynką i serem.

Słonecznej niedzieli :)

piątek, 4 października 2013

Dzień 277

Wpis na szybko :)
Dziś w ramach aktywności zaliczyłam godzinę szybkiego marszu - bez obijania. Biorąc pod uwagę niedyspozycję mam nadzieję, że jestem usprawiedliwiona ;)))

Menu:
Śniadanie:
Owsianka na mleku migdałowym z kakao, suszoną żurawiną i brzoskwinią.

II śniadanie:

Grahamka z pastą z tuńczyka, selera naciowego i jogurtu naturalnego przyprawione koperkiem.

Przekąska:

Wafelek kukurydziany z serkiem Philadelphia i papryką.

Obiad:

Wieprzowina w pięciu smakach z ryżem (sporo warzyw: marchew, papryka, pieczarki).

Pudding czekoladowy i kilka ciastek.

Kolacja:
Grillowana cukinia.

Jeszcze raz poproszę Was o trzymanie kciuków za jutrzejszą słoneczną pogodę :)
Spokojnej nocy i udanego weekendu :)

czwartek, 3 października 2013

Dzień 276

Po raz kolejny nie zdążyłam dobrze wpaść w rytm ćwiczeń, a niedyspozycja mnie z niego wybija...
Postanowiłam jednak w te dni zrobić chociaż przysiady Goblet (tyle dam radę) żeby nie złapać kompletnego lenia i w jakimś tam rytmie pozostać. 120 sztuk za mną.
Pogodę mieliśmy dziś niewyjściową, deszcz padał poziomo ;) Podobno teraz ma być tylko lepiej. Właściwie nie jest źle, bo nadal jest ciepło, dlatego nie narzekam :) Liczę jednak na słoneczny weekend. Bardzo jest mi taki potrzebny, więc trzymajcie proszę kciuki :)

Dzisiejsze menu:
Śniadanie:
Owsianka na mleku migdałowym z cynamonem, wiórkami kokosowymi i jabłkiem.

II śniadanie:

Grahamka z kawałkiem piersi z kurczaka, dużą ilością sałaty i sosem z masła orzechowego.

Przekąska:

Dwa wafle kukurydziane z białym serkiem, papryką i rzodkiewką.

Obiad:

Spaghetti z suszonymi pomidorami i tuńczykiem z przepisu Kasi - polecam bardzo :)

Kolacja:

Zimny bufet na wyjściu (nie pamiętam dokładnie, ale było też coś słodkiego).

Miłego wieczoru i do jutra :)

środa, 2 października 2013

Dzień 275

Nie znalazłam dziś czasu na ćwiczenia :(
Tak zaczęłam pisać ten post i stwierdziłam, że zrobię chociaż swój mini zestaw i właśnie skończyłam:
- krótka rozgrzewka
- przysiady Goblet - 120 sztuk
- rozpiętki - 40 sztuk
- brzuszki z treningu C - 120 sztuk
- rozciąganie.
Naprawdę nie miałam czasu na nic więcej...

Menu:
Śniadanie:
Owsianka na mleku migdałowym (karton wystarcza mi na 5 dni) z suszonymi owocami i jabłkiem.

II śniadanie:

Dwie kromki chleba razowego z wędliną, odrobina sera pleśniowego, sałatą, pomidorem, papryką i selerem naciowym.

Przekąska:
Wafel ryżowy z białym serem i papryką plus miseczka owoców (pół jabłka, pół banana, pół brzoskwini) z jogurtem sojowym i cynamonem.

Obiad:
Pieczone udko kurczaka plus kasza gryczana i fasolka szparagowa gotowana na parze.

Kolacja:
Budyń śmietankowy, bo nie mogłam się oprzeć ;)

wtorek, 1 października 2013

Dzień 274

Mamy pierwszy dzień października, więc wypadało podsumować wrzesień. Szczerze mówiąc myślałam, że nie będzie co podsumowywać, na szczęście coś tam się uzbierało ;)



* - mini zestaw:
- przysiady Goblet 120 sztuk
- 40 rozpiętek
- brzuszki z treningu C (w sumie 120 sztuk)
plus rozgrzewka i rozciąganie.

Mam nadzieję, że październik będzie lepszy pod względem wartościowych treningów ponieważ znów zaczynam nie lubić wyglądu swojego brzucha ;) Będę walczyć o powrót formy sprzed wakacji :)))

Dziś zrobiłam dwudziestominutowy HITT plus rozgrzewkę i rozciąganie.
Muszę znaleźć jakieś dobre ćwiczenia na wzmocnienie odcinka lędźwiowego. Ostatnio po zrobieniu turbo właśnie ta część dość mocno mnie bolała. Dziś już wiem którym ćwiczeniem było to spowodowane - burpees. Nie wiem dlaczego, bo naprawdę staram się wykonywać ćwiczenie poprawnie technicznie. Wiem jak jest to ważne.


Zdjęcie pochodzi z tej strony.

Miałam problem z mountain climbers. Biegłam co prawda, ale w wolniejszym tempie (35 sztuk zamiast 50). Ból w trakcie ćwiczeń ustąpił, ale nie podoba mi się to, że się pojawia :/
Ostatnio większość dnia spędzam na krześle (nawet monitor stoi na słownikach żebym trzymała poprawną postawę ;)), więc podejrzewam, że osłabiłam nieco plecy. Popracuję nad nimi i zobaczymy. Ćwiczenia na plecy przydadzą mi się również z innego powodu - może w końcu przestanę się garbić ;) Przydałaby mi się konsekwencja na tym polu :)

Dzisiejsze menu:
Śniadanie:
Owsianka na mleku migdałowym z kakao, suszoną żurawiną i brzoskwinią.

II śniadanie:

Sałatka jak wczoraj.

Przekąska:
Tost z masłem orzechowym.

Obiad:
Pieczona pierś kurczaka z mizerią (ogórek plus jogurt naturalny) i pure ziemniaczanym.

Kolacja:

Pomarańcz, jabłko i dwie figi podduszone na patelni z odrobiną miodu, żurawiną i cynamonem. Połowa porcji polana jogurtem sojowym i posypana cynamonem oraz mielonymi migdałami. Polecam :)

Miłego wieczoru :)