środa, 31 grudnia 2014

Dzień 365

Wpadam zameldować, że rok zakończyłam na szybko, ale dokładnie skalpelem 2 :)

Chciałaby życzyć Wam w Nowym Roku zdrowia, nieustającej motywacji w dążeniu do celu, wytrwałości w ćwiczeniach, sporej ilości przyjemnych zakwasów i wszystkiego co najlepsze, a dzisiaj miłego wieczoru.
Bawcie się dobrze :*


Aktualizacja.

Zupełnie zapomniałam podsumować grudzień:

skalpel 2 - 4
skalpel wyzwanie - 7
długi spacer (ok. 6km) - 2
dni wolne od ćwiczeń - 17

Grudzień wygląda dość kiepsko. Jest w nim sporo dni wolnych spowodowanych głównie chorobą i Świętami.

wtorek, 30 grudnia 2014

Dzień 364

Teraz powinnam wstawić tutaj emotikonkę z wielkimi, wytrzeszczonymi oczami, bo tak trudno mi uwierzyć jak szybko minął ten rok. Dzisiaj przedostatni wpis.
Powiedzcie mi teraz czy naprawdę warto porzucać postanowienia noworoczne już na początku roku skoro on tak szybko mija? ;) Gdyby każdy kto postanowił zadbać o swoje ciało na początku 2014 roku miałby teraz ROK ĆWICZEŃ ZA SOBĄ!!!


Mi to się udało już po raz trzeci ;) Bardzo się cieszę, że miałam taką możliwość, że ćwiczenia pomogły mi rozruszać biodra gdzie na początku tego roku miałam problem żeby odwieźć nogę w bok (zdiagnozowane początki artrozy). Tak, ćwiczenia mogą pomóc na wiele sposobów dlatego bardzo będę Was zachęcała przez kolejny rok :)
Postanowiłam już, że przedłużę życie bloga o kolejny rok. Dziękuję Wam, że jesteście tutaj ze mną :)))

Zapomniałam ostatnio o kcal, już nadrabiam:

sobota - 2223 kcal
niedziela - 1693 kcal
poniedziałek - 1472 kcal
dzisiaj - 1705 kcal

W sobotę było nieźle, aż się boję pomyśleć jak wyglądały Święta, ale co tam ;) Święta żądzą się swoimi prawami ;)
Zapomniałabym, dzisiaj zrobiłam skalpel wyzwanie.

Spokojnej nocy i do jutra :)
Na pewno wpadnę na chwilę, żeby chociażby złożyć Wam życzenia :)

poniedziałek, 29 grudnia 2014

Dzień 363

Jeszcze czuję mięśnie. Nie powiem, dał mi się we znaki ostatni trening, ale przecież o to chodzi prawda?

Źródło.

Zakwasy nie były tak silne jak wczoraj więc powtórzyłam skalpel wyzwanie.
Podoba mi się to jak ciało zmienia się pod wpływem ćwiczeń i tak, jak kiedyś już Wam pisałam, lubię zakwasy ;) Wiem, że może się to wydawać dziwne, ale jestem pewna, że duża część Was doskonale mnie rozumie :)))

Za kilka dni podsumuję 2014 rok. Trudno mi wyobrazić sobie, że w dacie zaczniemy pisać 2015! Przecież należę do grupy osób, które pamiętają filmy science fiction, w których pokazywano tak odległy rok 2002 kiedy to latały samochody poduszkowce itd. ;D Hmmm, dziwne... nadal nie latają ;) Pewnie nawet nie zauważę i 4 wskoczy mi z przodu w rubryce wiek, a mi w głowie ciągle gdzieś siedzi 25 :D
Wiem, wiem, dawno i nieprawda :D
Najważniejsze jednak jest to na ile lat się czujemy prawda?
Ćwiczenia i odpowiednia dieta na pewno potrafią nas odmłodzić, a nawet cofnąć niektóre choroby itd., więc jeśli ktoś się jeszcze zastanawia nie ma na co czekać :D
Sama jestem tego przykładem, ale napiszę o tym w podsumowaniu roku.

Tymczasem uciekam.
Miłego wieczoru :)

niedziela, 28 grudnia 2014

Dzień 362

Po wczorajszym treningu wszystko mnie boli łącznie z żebrami ;) Najbardziej we znaki dają się mięśnie pośladkowe wielkie

źródło

mięśnie skośne zewnętrzne i wewnętrzne brzucha, międzyżebrowe i proste. Prościej byłoby napisać, że trudno mi się obrócić siedząc ;D

źródło

Dzisiaj odpuściłam ćwiczenia, w zamian za to poszliśmy na prawie dwugodzinny spacer. Przy niskiej temperaturze, ale bez wiatru i w towarzystwie słońca spacerowało się bardzo przyjemnie :) Oby było więcej takich dni tej zimy.

Udanego tygodnia :)

sobota, 27 grudnia 2014

Dzień 358, 359, 360 & 361

Koniec leniuchowania ;)
Skalpel wyzwanie za mną.
Wniosek?
Odstawiam cukier.
Święta nie były jakoś przesadnie słodkie, ale ostatnio cukier ograniczyliśmy do minimum, więc każda ilość jest dla mnie sporą zmianą.
W trakcie treningu brakowało mi energii, męczyłam się dużo szybciej i mocniej niż zwykle, a mięśniom brakowało sił.
Skórę mam jakby całą obolałą. Nie, nie jestem chora. Zwykle ból skóry towarzyszy gorączce, ale ze mną wszystko jest ok. Całą winę zrzucam więc na cukier.

Źródło.

Polskiej, tradycyjnej kuchni zdecydowanie brakuje warzyw ;) dlatego wracam do swojej rutyny, którą moje ciało lubi i za którą tęskni. Ja zresztą też :)
Duża ilość warzyw, kasze, pełnoziarniste pieczywo, pełnoziarniste makarony (gotowane al dente) i brązowy ryż plus mięso (wybieramy ryby, indyka i kurczaka), białe sery, jogurty naturalne, oliwa z oliwek itd. to podstawy naszej kuchni. Staramy się w ogóle nie kupować wysoko przetworzonej żywności, wszystko gotujemy od podstaw.
Najtrudniej jest przekonać dzieci co jest dla nich dobre, a co złe, ale mam cichą nadzieję, że obserwując nas nabiorą zdrowych nawyków, ponieważ to będzie dla nich najzwyklejsza, codzienna rzecz ;)

W trakcie Świąt nie podliczałam kalorii. Miał to być czas wolny od wyliczeń, ważenia produktów itd., ale dziś wracam również do swojego MyFitnessPal i podliczam, kontroluję... Lubię być bardziej świadoma ;)

Mam nadzieję, że Święta minęły Wam miło, spokojnie i zdrowo.
Myślicie o kolejnych postanowieniach noworocznych?
Ja dziś zastanawiałam się czy po raz kolejny przedłużyć (czwarty już) życie tego bloga? Czy nadal pisać codziennie co robiłam każdego dnia? Czy kogoś to interesuje, czy kogoś motywują moje wzloty i upadki ;)
Sama nie wiem...
Pomyślę.

Tym czasem miłego wieczoru i do jutra :)

wtorek, 23 grudnia 2014

Dzień 356 & 357

W przedświątecznym zabieganiu nie miałam wczoraj chwili na ćwiczenia. Dzisiaj również nie ćwiczyłam ponieważ mam przymusową przerwę od ćwiczeń, która idealnie zbiegła się ze Świętami ;) Będę leniuchować bez wyrzutów całe trzy dni ;D

Korzystając z okazji chciałabym już dziś życzyć Wam zdrowych i spokojnych Świąt Bożego Narodzenia pełnych ciepła oraz wirtualnie połamać się z Wami opłatkiem :) Niech dzieje się magia :)

niedziela, 21 grudnia 2014

Dzień 354 & 355

Wczoraj nie ćwiczyłam, już nawet nie pamiętam dlaczego ;) Pewnie nie zdążyłam.
Dzień zakończył się 1881 kcal'oriami.
Dzisiaj do ćwiczeń zmotywował mnie mąż, który sam poszedł zrobić trening. Wskoczyłam w sportowe ciuszki i nie wiem kiedy sama byłam po treningu :))) Skalpel 2.
kcal uzupełnię jutro ;)

Miłego wieczoru :)

piątek, 19 grudnia 2014

Dzień 353

Kolejny wpis na szybko. Teraz już tak pewnie będzie. Myślę, że tuż przed świętami, szczególnie Bożego Narodzenia, nie narzeka na nadmiar czasu, czy może jednak się mylę? ;)
Z braku czasu skalpel 2.
Kalorie uzupełnię jutro, bo jeszcze długi dzień przede mną ;)

Spokojnej nocy i do jutra :)

środa, 17 grudnia 2014

Dzień 351

Zabiegany czas, więc wpadam na szybko :)
Skalpel wyzwanie.
1503 kcal
Wiem, że nie dużo, ale zjadłam dużo surowych warzyw, nie chodziłam głodna :)

Do jutra :)

wtorek, 16 grudnia 2014

Dzień 349 & 350

Poniedziałek minął mi bez ćwiczeń. Dopadł mnie zupełny brak czasu.
Dzisiaj mam za sobą skalpel wyzwanie.
Kcal na talerzu:
wczoraj - 1700
dzisiaj - 1714

Do jutra :)))

Ps. Pieczenie pierniczków mamy za sobą. Powoli przygotowujemy się od strony praktycznej do Świąt :) A Wam jak idzie?

sobota, 13 grudnia 2014

Dzień 346 & 347

Przyznaję się bez bicia - wczoraj nie ćwiczyłam. Mięśnie dały o sobie znać po dłuższej przerwy, ale powodem braku ćwiczeń był niedoczas ;)
Na talerzu było 1806 kcal

Dzisiaj zrobiłam skalpel wyzwanie :))) Poszło gładko poza plankami, które dzisiaj wcale nie było łatwo mi pokonać. Robiłam jednak wszystko grzecznie jak należy sapiąc przy tym więcej niż troszkę.
Kilka dni choroby pomimo zwykłych ilości dostarczanych kcal sprawiły, że obcisłe dotąd jeansy 'biegają' swobodnie wokół moich ud. Wygląda na to, że brak ćwiczeń zdziałał więcej w temacie niż regularne treningi ;)
Ćwiczę jednak dalej, bo przecież nie tylko o utratę wagi chodzi. Liczy się kondycja, lepszy humor, poczucie satysfakcji itd. itp. Prawda?
Tak serio myślę, że największy wpływ na spadek obwodów ma to, że ostatnio odstawiłam słodycze. Największym motywatorem jest tutaj mój mąż, który postanowił w połowie listopada, że do świąt zero słodyczy. Wpadki zdarzają się jedynie w weekend i ograniczają się do zjedzonej czekoladki lub dwóch. Sama jestem pod wrażeniem ;)
Kalorie uzupełnię jutro, ponieważ właśnie z piekarnika wyszedł chleb i nie wiem na ile się skuszę.

Na talerzu 2102 kcal

Miłego wieczoru i do jutra :)


czwartek, 11 grudnia 2014

Dzień 345

Wracam do świata zdrowych i aktywnych :)))
Katar odpuścił, kaszel męczy mniej. Na pierwszy ogień poszedł skalpel 2 ponieważ uważam go za jeden z lżejszych, a musiałam sprawdzić, czy jestem w stanie ćwiczyć ;)
Potwierdzam - mogę. Jaka radość :D
Nie kręciło mi się w głowie, kaszel odezwał się dopiero na koniec w trakcie rozciągania i to na chwilkę ;)
Bardzo się cieszę :)))
Mam tylko jeden problem. Dzisiaj złapałam się na tym, że wypiłam jedynie szklankę wody! Kiedy jest zimno i mokro trudno mi wypijać butelkę jak zwykle :/

Na talerzu - 1782 kcal

Do jura :)

środa, 10 grudnia 2014

Dzień 344

Nadal nie nadaję się do ćwiczeń. To już siódmy dzień. Patrząc na przysłowie katar leczony trwa tydzień, a nieleczony siedem dni, jutro chociaż jedno powinno odpuścić ;D
Tęsknię już za ćwiczeniami...
1860 kcal na talerzu

Do jutra :)

Ps. Wpadła mi w ucho na końcówce filmu



wtorek, 9 grudnia 2014

poniedziałek, 8 grudnia 2014

Dzień 340, 341 & 342

Nadal choruję. Dawno mnie tak nie trzymało. To już chyba piąty dzień :/
Może dam radę jutro lekko się rozruszać. Zobaczę.

Ostatnie trzy dni w kcal:
sobota - 2087 kcal (niekontrolowane w gościach)
niedziela - 2030 kcal (niekontrolowane pomikołajkowo, dzieci kusiły, a że dawno nie jadłam nic słodkiego...)
dzisiaj - 1624 kcal

Do jutra :)

Ps. Prognozy mówią o deszczu, a tym czasem dzisiaj delikatnie poprószył śnieg :D Prawie niezauważalnie, a jednak ;)

piątek, 5 grudnia 2014

Dzień 339

Nadal choruję.
Zapomniałam wczoraj Wam napisać, że nadal czuję żebra i mięśnie pośladków po przedwczorajszym skalpelu. Zapewniam, te żebra to nie od kaszlu :D

Zapomniałam też o kcal. Już się poprawiam:

środa: 1709 kcal
czwartek: 1774 kcal
dziś: 1961 kcal, bo kuruję się mlekiem i miodem ;) najlepiej mi pomagają

Puki co czuję się mniej więcej tak ;)

Źródło.

Mam nadzieję, że jutro będzie lepiej.
Udanego weekendu :)

środa, 3 grudnia 2014

Dzień 337

Skalpel wyzwanie. Nie było łatwo po przerwie.
Rano obudziłam się z bólem gardła, który nie dość, że nie ustał dodatkowo przeszedł w katar.
Oby na mniej niż siedem dni ;)

Do jutra :)

wtorek, 2 grudnia 2014

Dzień 336

Mój grudzień nie ma najlepszego startu. Dziś znów nie ćwiczyłam.
Tymczasem pora na podsumowanie listopada:

w ćwiczeniach:
skalpel wyzwanie - 5
skalpel 2 - 10
model look - 1
długi spacer (ponad godzina, około 7/10km) - 4
dni wolne od ćwiczeń - 11

Hmmm, postępów raczej nie można się spodziewać po takim podsumowaniu, kiepsko dość.
Zobaczmy jak to wygląda. Porównam z ostatnim podsumowaniem, czyli październikowym:

wymiary:
01.10.2014 talia 70cm / brzuch 76cm / biodra 92cm / uda: lewe 51,5cm prawe: 51,5cm
02.12.2014 talia 69,5cm / brzuch 79cm / biodra 92cm / uda: lewe 53 cm prawe: 52cm

waga:

01.10.2014 waga 56,8kg / FAT 26,9 / VFL 3 / BMI 19,2
o2.12.2014 waga 57,5kg / FAT 25,4 / VFL 3 / BMI 19,4

*FAT - tłuszcz zewnętrzny
VFL - tłuszcz wewnętrzny


Jak widać waga poszła mi w biodra i uda ;)


Brzucha nie wciągam ;))) zdjęcie było robione rano, a wtedy zawsze jest najbardziej płaski :D

Trudno mi uwierzyć, że kolejne podsumowanie będzie połączone z podsumowaniem roku.

W ubiegłym miesiącu zaczęłam wpisywać ile kcal zjadam codziennie 9licząć przy pomocy aplikacji MyFitnessPal. Przyznaję, pomaga mi ona bardzo kontrolować się. Widzę dokładnie czym i kiedy 'zawalam'.

Menu w kcal:
poniedziałek - 1618 kcal (z 1770; z braku czasu)
dziś - 1994 kcal (gdybym ćwiczyła byłoby w normie, a tak nie jest ;))

poniedziałek, 1 grudnia 2014

Dzień 334 & 335

Jeszcze dwa dni bez ćwiczeń, tzn. wczoraj byliśmy na ponad półtoragodzinnym spacerze, a dziś zaliczyłam praktycznie pół dnia chodzenia, więc nie do końca było 'leniwie'.
Jutro chciałabym wrócić do treningów. Postaram się też podsumować listopad. Dziś po prostu brakło mi czasu, ale co się odwlecze... ;)
Trudno mi uwierzyć, że już jest grudzień. Jestem ciekawa ilu z Was udało się dotrzymać noworocznych postanowień? Może chcielibyście się ze mną podzielić podsumowaniami?


Menu w kcal
wczoraj - 2306 (lekko przesadzone ;))
dziś - 1728 (z 1770)

sobota, 29 listopada 2014

Dzień 332 & 333

Kiepsko wygląda mój 'ćwiczeniowy' listopad i nic nie wskazuje na to, że na finiszu nadgonię ;) Mam przymusową przerwę od ćwiczeń. Wracam pewnie w poniedziałek. Może uda mi się zrobić podsumowanie miesiąca.

Kcal:
- wczoraj przy piątku lekkie szaleństwo ;) 2440 kcal
- dzisiaj jeszcze nie wiem - zaktualizuję jutro ;)

Udanej niedzieli :)


czwartek, 27 listopada 2014

Dzień 330 & 331

Ile to już razy pisałam, że nie warto nic planować? Sama ni wiem ;) Brak czasu na ćwiczenia, na jedzenie itd. Wczoraj nie udało mi się nic zrobić, brakło mi nawet czasu na wpis,żeby się przyznać do niećwiczenia ;) Dzisiaj na bardzo szybko wciśnięty pomiędzy jedno, a drugie zajęcie Skalpel 2.
Wydaje mi się mijać najszybciej dlatego jego właśnie wybieram kiedy bardzo brakuje mi czasu.

kcal na talerzu:
- wtorek 1742 kcal
- środa 1528 kcal
- czwartek 1620 kcal.

Tak jak pisałam, nawet na jedzenie brakuje mi czasu, ale staram się nie łapać byle czego. Pamiętam też o wodzie, którą im jest zimniej tym trudniej mi pić w większych ilościach. Też tak macie?
Tym czasem ćwiczą powinniśmy pić więcej wody gdyż aktywność fizyczna wpływa na spadek zawartości wody w organizmie. Przyczyną tego stanu jest mechanizm pocenia, który uruchamia się podczas wysiłku, a jego zadaniem jest chłodzić nasz organizm.
Jeśli podczas treningu nie będziemy uzupełniać płynów straconych wraz z potem ryzykujemy spadkiem sprawności organizmu, czego objawami mogą być np. suchość w ustach, ogólne osłabienie, ból i zawroty głowy, bóle i skurcze mięśni, omdlenia, a nawet wymioty.
Aby utrzymać odpowiedni poziom nawodnienia wodę należy pić małymi łyczkami w trakcie całego treningu.
Ilość wody, którą powinniśmy wypić podczas treningu zależy m. in. od tego jak mocno się pocimy, od rodzaju treningu, jego długości itp.
Najwięcej wody tracimy podczas treningów aerobowych.
Zwykle potrzebujemy około dwóch litrów wody na dzień, plus dodatkowo pół litra wody na każde 30 minut ćwiczeń.


Grafika pochodzi z http://www.drphoenyx.com/10-reasons-to-drink-more-water/

Spokojnej nocy i mam nadzieję do jutra :)

wtorek, 25 listopada 2014

Dzień 329

Włączyłam komputer i miałam się Wam przyznać, że nie ćwiczyłam, bo nie miałam czasu, bo jest późno itd. Zamiast tego założyłam ciężarki na kostki, złapałam krzesło i poszłam zrobić szybki trening. Właśnie skończyłam Skalpel 2. Pięknie czuję mięśnie skośne brzucha po wczorajszym treningu.
Wiem, wiem. Ten tydzień miałam przeznaczyć na skalpel wyzwanie, ale nie miałam aż tyle samozaparcia pomimo, że go lubię :)

Uciekam pod prysznic. Spokojnej nocy i do jutra :)

poniedziałek, 24 listopada 2014

Dzień 327 & 328

Niedziela minęła nam leniwie, niestety nie znalazłam chęci na trening.
Nowy tydzień rozpoczęłam skalpelem wyzwanie (z ciężarkami na kostkach). Chciałabym znaleźć czas na ten właśnie trening w kolejne dni obecnego tygodnia. Trzeba nadgonić treningi tego miesiąca, bo finisz tuż tuż ;)

Liczba 'pochłoniętych' kcal:
niedziela:2206
dziś: 1983

Spokojnej nocy :)

sobota, 22 listopada 2014

Dzień 326

Kolejny dzień ze skalpelem 2.
Sobota mi uciekła. Udało mi się jednak znaleźć czas na trening i skończyć kilka rzeczy, więc nie jest źle, a nawet całkiem dobrze ;)
Na jutro nie mam planów, ale mam nadzieję wpleść w dzień jakieś ćwiczenia.
1823 kcal

Miłego wieczoru :)


Źródło obrazka
i jednocześnie link do ciekawej strony.

piątek, 21 listopada 2014

Dzień 325

Skalpel 2. Ten tydzień poświęcam temu właśnie treningowi. Okazuje się być perfekcyjnym kiedy ma się niewiele czasu. Sama nie wiem, czy jest krótszy niż inne czy tak szybko mija ;)
1995 kcal - jak widać nasze piątki rządzą się swoimi prawami ;)

Pamiętajcie ;)

Źródło obrazka.

Udanego weekendu :)

środa, 19 listopada 2014

wtorek, 18 listopada 2014

Dzień 322

Skalpel wyzwanie zrobiony, z ciężarkami na kostkach.
Pomyślałam sobie, że skoro sumiennie notuję wszystko co zjadam w MyFitnessPal to będę podawała we wpisach ilość kcal 'przyjętych' każdego dnia. Nie mam czasu na wprowadzanie całego menu jak robiłam to kiedyś dlatego ograniczę się jedynie do wartości kcal.
Jak pisałam tutaj program wyliczył mi, że przy aktywnym trybie życia chcąc zejść z wagi powinnam przyjmować 1770 kcal (w opcji utrzymania wagi było 2020kcal) z tym, że jeśli robię trening, który spala np. 400 kcal wartość ta jest odejmowana od ogólnej liczby, czyli tak naprawdę na zero wychodzę jedząc 2170 kcal.

Dziś wyszło mi niewiele, bo 1643 kcal, a zrobiłam też trening czyli tak naprawdę mogłabym zjeść jeszcze około 600 kcal.
Uwierzcie mi jednak, że absolutnie nie głoduję, a porcje jedzenia do małych nie należą ;) Jemy po prostu dużo warzyw, które mają małe wartości kaloryczne, a za to dużo składników mineralnych :)

Wpisywanie danych w aplikację nie zajmuje mi wiele czasu ponieważ używam jej już jakiś czas. Każdy posiłek mogę zapisać pod nazwą i jeśli powtarzam go co jakiś czas wybieram z listy jego nazwę zamiast warzyć i wpisywać wszystkie składniki od nowa. Proste i szybkie :)
Przynajmniej jestem świadoma ile zjadam i mogę się w razie czego pohamować ponieważ jeśli wprowadzam np. jakąś czekoladkę (wystarczy zeskanować kod kreskowy; czekoladki zazwyczaj podane są jako np. kostka, pół tabliczki, cała tabliczka do wyboru) od razu widzę ile ma ona kalorii. Wtedy łatwiej zdecydować czy ma się ochotę na kolejną ;) Uwierzcie mi, że przeważnie ochota odchodzi ponieważ dwie kostki potrafią mieć tyle kalorii co kanapka z dodatkami, którą można się porządnie najeść - serio! Wybór należy do nas :D

Do jutra :)


poniedziałek, 17 listopada 2014

Dzień 320 & 321

Wczoraj miałam dzień wolny od ćwiczeń. Leń mnie opanował, ale ale - udało mi się zupełnie powstrzymać od jakichkolwiek słodyczy. Nic, zero. Jestem z siebie dumna ;)

Dzisiaj mam za sobą skalpel wyzwanie z ciężarkami na kostkach. Pięknie rozgrzewa w taki chłodny dzień.

Do jutra :)

sobota, 15 listopada 2014

Dzień 319

Skalpel 2 wędruje na listopadową listę. Weekendy u nas są zazwyczaj słodkie, ale z myślą o wczorajszym zdjęciu motywacyjnym nie skusiłam się na ani jedno ciastko i nawet na jednego m&m'sa z orzechem w środku ;) Ciekawe jak długo będę taka 'twarda' :D
Puki co wyglądam tak:


i pracuję dzielnie dalej :D
Nie wytykam tego co chciałabym jeszcze poprawić to może nie zauważycie :p

Miłego wieczoru :)

piątek, 14 listopada 2014

Dzień 318

Melduję się na szybko po skończonym właśnie skalpelu 2 i uciekam pod prysznic.

Wcześniej jednak wyobraźcie sobie dwie dziewczyny w jednym pokoju przy osobnych komputerach szukającej swojego ideału figury. Jedną z nich byłam ja. Nie umawiałyśmy się na jakich stronach będziemy szukać itd. Znalazłyśmy w tym samym czasie i pokazałyśmy sobie dokładnie to samo zdjęcie :))) Dokładnie to poniżej:



Zdjęcie pochodzi z tej strony.
Podziwiam i pracuję dalej ;)))

Udanego weekendu :)

czwartek, 13 listopada 2014

Dzień 315, 316 & 317

Ciężko wbić się w rytm po kilkudniowej przerwie i nieregularnych treningach. Listopad jak na razie nie wygląda najlepiej, więc trzeba go trochę podratować ;)
Naszych gości pożegnaliśmy wczoraj rano - tydzień stanowczo za szybko minął! Troszkę zawaliliśmy dietę ;))) ale jak tu nic nie upiec itd. Małe co nieco weszło nam w boczki i brzuchy dlatego mąż stwierdził, że do świąt zero słodyczy itd. :D Dobrze, że chociaż On jest taki stanowczy. Nawet budyń jaglany będzie dopiero w weekend, bo weekendy będą maleńkim odstępstwem ;)

Przyznaję - we wtorek nie robiłam nic, w środę zaliczyłam 7 km spacer w dość szybkim tempie, ale na ćwiczenia brakło mi chęci. Dzisiaj również 5 km spaceru za mną. Mieliśmy bardzo wietrzny dzień. Wiatr był na tyle silny, że trudno było ustać w miejscu - naprawdę. Godzina w takich warunkach wystarczyła żeby wcisnąć mnie pod ciepły koc w celu porządnego rozgrzania ;) O ćwiczeniach nawet nie chciało mi się myśleć. Mimo to zrobiłam Skalpel 2, który nawet dał radę mnie zmęczyć. Do ćwiczeń zmotywowały mnie dwie rzeczy.
Zaczęłam czytać książkę Mireille Guiliano 'Francuzki nie tyją', a mój mąż, nic nie mówiąc, wyszedł z pokoju i poszedł zrobić trening. To mi wystarczyło ;)


Bardzo długo szukałam tej książki - bez skutku. W końcu się udało :) Jeśli również szukacie, w empiku pojawiło się wznowienie i o ile się orientuję, w tej chwili to jedyne miejsce gdzie można ją dostać.
Swoją dopiero zaczynam, ale już mi się podoba i mamy wypróbowany jeden przepis.

Mam nadzieję wrócić do regularnych wpisów i ćwiczeń. Trzymajcie kciuki i jeśli znów zdarzy mi się przerwa pokrzyczcie proszę trochę, ale prześlijcie mi jakieś wirtualne kopniaki :D

Miłego wieczoru i do jutra :)

poniedziałek, 10 listopada 2014

Dzień 314

Cieszymy się ostatnimi dniami pobytu naszych gości :) Ze względu na pogodę nie mamy zbyt wiele możliwości :/ Do treningów wracam w środę, a przynajmniej planuję.

Miłego wieczoru :)

niedziela, 9 listopada 2014

Dzień 312 & 313

Dni bez treningów, ale z intensywnym spacerem wczoraj - około 10 km. Dzisiaj również wybraliśmy się na spacer, ale wygonił nas deszcz. Dawno tak nie zmokliśmy ;) W tym momencie mamy za oknem niezłą burzę.

Udanego, słonecznego tygodnia dla Was i dla nas :)

piątek, 7 listopada 2014

Dzień 309, 310 & 311

Miałam mieć dwa trzy dni wolne, a wyszło tak, że właściwie jeden dzień był zupełnie leniwy.
W środę byliśmy na spacerze - 10km. Była piękna pogoda, czyt. nie padało ;) a dodatkowo mieliśmy Bonfire Night, więc nie można było siedzieć w domu.
Wczoraj miałam dzień leniuchowania, a dzisiaj już wróciłam do ćwiczeń zaczynając od skalpela wyzwanie.

Dziękuję, że czekacie na mnie :) Udanego weekendu :)))

niedziela, 2 listopada 2014

Dzień 306

Za oknem prawdziwy listopad. Brytyjski. Mokro, szaro, na szczęście dość ciepło żeby nie było, że widzę same minusy ;)
Listopad ma nas przygotować do nadchodzącej zimy, więc trzeba się z nim chyba zaprzyjaźnić ;)

Dzisiaj zrobiłam skalpel 2. Trzy rundki mijają w oka mgnieniu, ale oddech potrafią przyspieszyć. Lubię ten trening. Następnym razem zrobię z ciężarkami na kostkach.

Wczoraj zapomniałam Wam napisać, że trening udało mi się wykonać na 250%. Ćwiczyło mi się rewelacyjnie (ćwiczyłam z ciężarkami na kostkach). Oby więcej takich dni :)

Do jutra :)


Źródło obrazka.

sobota, 1 listopada 2014

Dzień 303, 304 & 305

Według zdania w grafice z ostatniego wpisu powinnam napisać o poprzednich dwóch dniach, że pies zjadł mi zeszyt ;)))
Dzisiaj nadrobiłam skalpelem wyzwanie.
Skończył się październik, więc czas na posumowanie paźdiernika. Nie wieżę, że zostały jedynie dwa podsumowania do końca roku! Czas mija błyskawicznie. Niedawno świętowaliśmy Nowy Rok, a już zbliża się jego końcówka...

Październik w cyferkach:
- skalpel wyzwanie - 8
- model look - 3
- skalpel 2 - 5
- długi spacer (ponad godzinny) - 2
- dni wolne od ćwiczeń - 13

Hmmmm 13 dni wolnych i 16 treningów. Mogłam bardziej się postarać. W podsumowaniu wyszedł mi praktycznie trening co drugi dzień. Do podtrzymania efektów to wystarcza, ale za mało aby pójść o krok do przodu.
Do końca roku pozostały równe dwa miesiące, więc wypadałoby postarać się lepiej ;)

Źródło obrazka.

Miłej niedzieli :)






środa, 29 października 2014

Dzień 302

'Pokonałaś swoje słabości' - te słowa Ewy na koniec Skalpela wyzwanie nabrały dziś podwójnego znaczenia. Bardzo nie chciało mi się dziś ćwiczyć dlatego zaczęłam dopiero o 21:45. Tak, pokonałam swoje słabości - i te fizyczne, i przede wszystkim psychiczne pod nazwą 'nie chce mi się' ;)

Dobranoc :)


Źródło obrazka.

wtorek, 28 października 2014

Dzień 301

Model Look. Lubię ten lekki trening. Mięśnie brzucha pięknie dzięki niemu pracują. Można to poczuć szczególnie wtedy kiedy robimy trening dzień po dniu ;)


Źródło obrazka.

Do jutra :)

poniedziałek, 27 października 2014

Dzień 299 & 300, czyli właściwie dzień 1031

Hmmm, jeśli podsumuję wszystkie dni, które minęły od początku mojego postanowienia to już dość długo ćwiczę :D Mogę się nawet pokusić o stwierdzenie, że jestem całkiem wytrwała, kto by przypuszczał :D

Wczoraj nie ćwiczyłam. Nie dlatego, że niedziela i czas odpocząć, ale dlatego, że brakło mi czasu. Przerwy trafiają mi się raczej zwykle w piątki.
Dzisiaj już wróciłam na właściwe tory i zrobiłam Model Look. Nadal mam kaszel. Męczy mnie zazwyczaj rano i wieczorem dlatego spokojnie mogę ćwiczyć, ale żeby nie obciążać organizmu wybrałam spokojny trening.

Wierzyce, że tak niewiele zostało do końca roku? Mi nadal trudno. Robiąc postanowienia na Nowy Rok nie zdajemy sobie tak naprawdę sprawy jak szybko on minie... Przynajmniej ja tak mam ;)


Link do obrazka, a przy okazji do ciekawej strony.

Spokojnej nocy i do jutra :)

sobota, 25 października 2014

Dzień 298

Wpis na szybko, bo strasznie zabiegany dzień był. Skalpel 2 udało mi się jednak zrobić :) Po wczorajszym treningu najbardziej czuję łydki.
Dawno nie pokazywałam Wam śmiesznych reklam, a dziś tv przypomniała mi o jednej, która po części związana jest z tematyką bloga ;)



Miłej niedzieli :)

piątek, 24 października 2014

Dzień 297

Udało się :))) Skalpel 2 zrobiony.
Nie powiem, zmęczył mnie trochę i pot też był, po części pewnie dzięki osłabieniu. Wieczorami i rano męczy mnie kaszel, na szczęście w ciągu dnia jest dobrze :) Leczę się mlekiem i miodem, więc dosłownie kraina mlekiem i miodem płynąca. Tak to można chorować!

Spokojnej nocy i do jutra :)

Ps. Prawda



czwartek, 23 października 2014

Dzień 296

Nie krzyczcie jeszcze, znów nie ćwiczyłam. Dzisiaj brakło mi czasu, ale jutro będę starała się nadrobić, bo moim marzeniem przy zakładaniu tego bloga było motywowanie się nawzajem, a jak mam Was motywować opuszczając treningi? No właśnie ;)


Do jutra :)

środa, 22 października 2014

Dzień 295

Bez ćwiczeń. Cały dzień było mi zimno i stwierdziłam, że za nic nie wskoczę w top i spodenki ;D Dzień przerwy też jest ok., prawda ;) Oczywiście pod warunkiem, że nie zdarza się codziennie :D
Wypiłam szklankę mleka z miodem i uciekam poczytać.

Spokojnej nocy i do jutra :)

wtorek, 21 października 2014

Dzień 294

Dopisuję skalpel wyzwanie do październikowej listy :)
Qurcze, co rano budzę się z bólem gardła, który mija po godzinie. W razie czego zakładam ciepły golf ;) Po południu natomiast pojawia się osłabienie i ból głowy. Sama nie wiem czy to z powodu bardzo silnego wiatru? Spędzam sporo czasu na zewnątrz, więc podejrzewam, że to jego sprawka. Ubieram się odpowiednio do pogody, ale nie da się uchronić zupełnie ;)
Tfu tfu, niech mnie nic nie łapie...

Do jutra :)

Źródło rysunku.

poniedziałek, 20 października 2014

Dzień 293

Skalpel wyzwanie za mną. Miałam wybrać inny trening w tym tygodniu, ale poprzedni był zbyt leniwy ;)
Jeszcze nie wiem, może troszkę pomieszam w tym tygodniu.
Nie planuję.

Żrodło zdjęcia.

Miłego wieczoru i do jutra :)

niedziela, 19 października 2014

Dzień 292

Zamiast ćwiczeń był spacer :)
Ależ wiało! Trzeba było sporo sił wykrzesać żeby trzymać równowagę ;)



Było super! Pomimo wiatru ciepło :)
Aha, włosy mam dość długie, wszystkie pofrunęły prawie w poziom ;)))
Od jutra odstawiam słodkie rzeczy, bo w ten weekend przesadziliśmy ;) Wracam też do treningów, bo inaczej jesień pójdzie w boczki :D

Udanego tygodnia :) Do jutra.

sobota, 18 października 2014

Dzień 290 & 291

Chyba się starzeję, bo zaczynam czuć zmiany pogodowe na sobie ;)
Wczoraj brakło mi czasu na ćwiczenia, a dzisiaj kiepsko się czułam i pół dnia leżałam, a uwierzcie mi nie często mi się to zdarza.
Na jutro nie planuję nic i mam nadzieję, że dzięki temu uda mi się zrobić jakiś trening ;)

Słonecznej niedzieli :)))

czwartek, 16 października 2014

Dzień 288 & 289

Przyznaję się, wczoraj nie ćwiczyłam. Przyczyną był najzwyklejszy brak organizacji niestety.
Dzisiaj grzecznie zrobiłam skalpel wyzwanie i ćwiczyło mi się naprawdę dobrze. Przyjemnie czuję mięśnie po ostatnich ćwiczeniach. Staram się wykonywać ćwiczenia na 100% lub więcej, bo skoro poświęcam sobie te czterdzieści minut to niech będą dobrze wykorzystane :)

Wierzycie, że jutro już piątek? Hmmm, przecież wczoraj był poniedziałek, czy coś mi się pomyliło? ;)
Spokojnej nocy i do jutra :)

wtorek, 14 października 2014

Dzień 287

Żeby tak bardzo mi się chciało jak się nie chce ;)
Skalpel wyzwanie mimo to za mną. Myślałam, że odpuszczę, ale wykrzesałam chęci...
Na szczęście samopoczucie jeszcze nie jest najgorsze, odpukać. Dzisiaj było spokojniejszy dzień, wiatr się uspokoił i od razu zrobiło się cieplej pomimo tych samych temperatur.

Uciekam odsypiać zarwaną noc. Do jutra :)

poniedziałek, 13 października 2014

Dzień 285 & 286

Ok. Przyznaję się. Wczorajszy dzień upłynął pod hasłem zupełnego lenia. Pogoda średnia, więc nawet spacer nie wchodził w grę. Zimno jest u nas brrrrr, do tego wieje silny, zimny wiatr. Taka uroda jesieni na Wyspach :/
Nowy tydzień, więc pora na zmianę treningu - skalpel wyzwanie za mną :)
Czuję się jakoś dziwnie, mam nadzieję, że nic mnie nie goni ;) Trening mimo to wykonany na 5+, nawet planki poszły pięknie bez żadnego przystanku ;)

Do jutra :)

sobota, 11 października 2014

Dzień 284

Po deszczowym poranku mamy piękne słońce i błękitne niebo - tyle szczęścia! Oby tak zostało do wieczora :)))
Mam dziś za sobą skalpel 2. Lubię ten trening, mija błyskawicznie i potrafi troszkę zmęczyć pomimo, że ćwiczenia wydają się łatwe ;)
Trzy rundki, cztery ćwiczenia w każdej i koniec.

Miłego popołudnia, do jutra :)

piątek, 10 października 2014

Dzień 282 & 283

Koniec leniuchowania ;) Czas wracać na właściwe tory. Skalpel 2 Zrobiony :)
Też tak macie, że pochmurne niebo i deszcz za oknem najchętniej okryłyby Was ciepłym kocem i włożyły coś słodkiego w rękę?

Do jutra :)

wtorek, 7 października 2014

Dzień 280

Muszę przyznać, że poczułam dzisiaj wczorajszy skalpel 2 - szczególnie w łydkach i pośladkach. Z tego powodu dzisiaj postanowiłam dać odpocząć nogom (z biodrami na szczęście wszystko ok.) i popracowałam nad górnymi partiami ciała z Model Look.
Jutro, jeśli mi się uda, wracam do skalpela 2.

Brrrr, zimno się zrobiło. U Was też? Dzisiaj mieliśmy chyba ze trzy pory roku ;) Na zmianę słońce, deszcz, burza z błyskawicami, grad i zimno od rana...

Miłej środy :)

poniedziałek, 6 października 2014

Dzień 279

Kolejny tydzień, kolejny trening.
W tym tygodniu chciałabym bardziej popracować nad nogami dlatego wybrałam skalpel 2. W ubiegłym roku zakupiłam płytę z treningami, ale jak do tej pory skalpel 2 zrobiłam raz, a szok trening chyba ze dwa razy. Z szok treningiem nie bardzo się polubiłam ze względu na zbyt małą przestrzeń w pokoju, a ta jest niestety do tego treningu niezbędna. Skalpelowi 2 postanowiłam dać drugą szansę ;)
Dzisiaj był dzień próby i jeśli jutro moje biodra będą działały bez zarzutu dołożę ciężarki na kostki i do końca tygodnia będę działała z tym treningiem :)

Spokojnego wieczoru :)

Ps. Smutny był dzisiejszy dzień. Życie jest takie ulotne...

niedziela, 5 października 2014

Dzień 276, 277 & 278

Nie zdawałam sobie sprawy z tego, że ostatni raz byłam tutaj w czwartek :/
Już nadrabiam :)
W piątek miałam dzień wolny od treningu. Zbyt zabiegany dzień i brakło mi czasu.
Sobota minęła mi ze skalpelem wyzwanie, a dzisiaj byliśmy na półtoragodzinnym intensywnym spacerze, więc nie do końca leniwie :)

Znacie może Elli Goulding?
Lubię jej posłuchać w pochmurny dzień. Na jesień jak znalazł ;) Koniecznie w wersji akustycznej, jak np. tutaj:



Udanego tygodnia :)

środa, 1 października 2014

Dzień 274

Październik przywitał nas pogodą w kratkę. No cóż. I tak mieliśmy dużo szczęścia, bo wrzesień dosłownie rozpieszczał nas piękną, słoneczną i ciepłą pogodą.

Wrzesień w cyferkach:
- skalpel wyzwanie - 10
- model look - 5
- skalpel - 4
- długi spacer (zwykle ponad godzinny i dość intensywny) - 3
- dni wolne - 7

Muszę przyznać, że jest nieźle ;) 19 ponad czterdziestominutowych treningów plus trzy naprawdę długie spacery nie jest najgorszym wynikiem ;)

Gorzej jest jeśli chodzi o wymiary. Okazało się, że jednak nazbierałam trochę tu i ówdzie w czasie wakacji :/ Nie narzekam jednak, bo były same pyszności! Teraz mam nad czym pracować. Sporo udało mi się już zgubić co najlepiej widać po ubraniach. Pewnie gdyby nie wakacyjne szaleństwa byłabym teraz u celu ;)
Wszystkie słodkości namieszały mi najbardziej w 'składzie' ciała i tłuszcz zewnętrzny (FAT) podskoczył do góry :/
Moim problemem jest tłuszcz pojawiający się na brzuchu i w boczkach. Nogi i ramiona traktuje bardziej ulgowo ;)

Wymiary:

01.08.2014 talia 69cm / brzuch 77cm / biodra 92cm / uda: lewe 52,5cm prawe: 51,5cm
01.10.2014 talia 70cm / brzuch 76cm / biodra 92cm / uda: lewe 51,5cm prawe: 51,5cm

Wyrównał mi się rozmiar ud ;)

Waga:

01.08.2014 waga 56,8kg / FAT 25,7 / VFL 3 / BMI 19,2
01.10.2014 waga 56,8kg / FAT 26,9 / VFL 3 / BMI 19,2

Waga bez wyciągania uchwytu do mierzenia składu ciała znów różni się i wynosi 56,4kg. Nie wiem o co chodzi i jaka jest tego przyczyna :/
Zdjęcie pochodzi stąd.

To byłoby na tyle. Jak poszło Wam podsumowanie września. Był aktywny czy raczej leniwy?

Spokojnej nocy :)

wtorek, 30 września 2014

Dzień 273

Zupełnie zapomniała rano zmierzyć się i zważyć, dlatego podsumowanie września zrobię jutro. Właściwie nie będę nawet miała opóźnienia ;)
Do wrześniowej listy dopisuję kolejny skalpel wyzwanie. Muszę przyznać, że z ciężarkami to zdecydowanie 'inna bajka'. Serio! Niby po pół kilo to żadna różnica, ale uwierzcie mi, naprawdę je czuć.

Miłego popołudnia :)

poniedziałek, 29 września 2014

Dzień 272 - tłuszcze w diecie

Nowy tydzień, nowy trening.
W tym tygodniu wracam do skalpela wyzwanie (mniej więcej 500 kcal spalamy w 45).
W ubiegłym tygodniu ćwiczyłam chyba 6 razy ;)
Jutro podsumuję wrzesień i jak zwykle jestem bardzo ciekawa co kryje się w cyferkach ;)

Jak na razie udaje mi się codziennie wprowadzać dane w MyFitnessPal.
Zapomniałam Wam napisać, że program liczy również składniki jakie dostarczyliśmy wraz z jedzeniem, w tym wyszczególnia dokładne normy jakie powinniśmy przyjmować (rozpisane indywidualnie wg. danych, które wprowadzamy na początku). Możemy sobie każdego dnia odczytać czy mieliśmy braki czy nie.
I tak np. wiem, że wczoraj przesadziłam z tłuszczami ;) Na szczęście w moim menu nie było żadnych tłuszczy trans i to jest duży plus.
Program rozbija tłuszcze na:
- nasycone
- wielonienasycone
- jednonienasycone
- trans

Moje dzienne zestawienie z wczoraj i dziś wg programu:

- tłuszcze w sumie total 113 goal 67 left -46 ( dzisiaj 85 / 76 / -9)
w tym:
- tłuszcze nasycone total 26 / goal 23 /left -3 (dzisiaj 22 / 26 / 4)
- wielonienasycone total 8 /goal 0 /left -8 (dzisiaj 1 / 0 /-1)
- jednonienasycone total 15 /goal 0 /left -15 (dzisiaj 10 /0 /-10)
- trans total 0 /goal 0 /left 0

Tłuszcze mają wpływ na poziom cholesterolu, więc zobaczmy jak się on kształtuje w zależności od powyższych przyjętych wraz z pożywieniem wartości:
cholesterol (mg)
wczoraj:
total 324 / goal 300 /left -24
dzisiaj:
total 253 / goal 300 /left 47.

Jeśli już robię taką rozpiskę to może od razu co nieco o tłuszczach?

Tłuszcze dzielimy na:
- kwasy tłuszczowe nasycone
- nienasycone (jednonienasycone i wielonienasycone)
- trans.

Tłuszcze nasycone
występują głównie w tłuszczu pochodzenia zwierzęcego (m. in. smalcu, mięsie, jajach, mleku)oraz twardych margarynach, oleju palmowym i kokosie. Zwiększają poziomu złego cholesterolu i ryzyka wystąpienia chorób serca.Te tłuszcze mogą występować w naszej diecie, ale powinniśmy unikać ich nadmiernego spożycia.

Tłuszcze nienasycone mają pozytywny wpływ na nasz organizm obniżając poziom złego cholesterolu i zmniejszając ryzyko wystąpienia chorób serca. Potrzebujemy ich do prawidłowego funkcjonowania.
Dzielimy je na dwie grupy:
1. jednonienasycone, które chronią przed chorobą niedokrwienną i zawałem serca, przewlekłymi chorobami.
Ich źródłem są m. in. oliwa z oliwek, olej rzepakowy, orzeszki ziemne, migdały, awokado, kakao, olej sezamowy, sojowy, słonecznikowy, lniany, olej z orzechów włoskich, orzechów arachidowych oraz sos pesto, ryby.
Ilość dziennej dawki niektórych produktów:
- oleje - 1 łyżka stołowa
- orzechy i nasiona - 2 łyżki stołowe
- awokado - 1/4
2. wielonienasycone (omega-6, omega-3), obniżają stężenie „złego” cholesterolu (LDL) i podnoszą stężenie „dobrego” cholesterolu (HDL), dzięki czemu zmniejszają ryzyko wystąpienia miażdżycy tętnic i chorób z niej wynikających, utrzymują prawidłową pracę mózgu i oczu, są niezbędne do prawidłowego wzrostu dzieci i młodzieży oraz utrzymania zdrowia w wieku dojrzałym. Tłuszcze te nie są produkowane przez nasz organizm dlatego muszą być dostarczane wraz z pożywienie.
Bogatym ich źródłem są:
- typ omega-3: łosoś, makrela, śledzie, pstrągi (szczególnie bogate w kasy omega-3 długołańcuchowe EPA czyli kwas eikosapentaenowy oraz DHA czyli dokosaheksaenowy), orzechy włoskie, olej rzepakowy, soja i len oraz oleje z tych produktów (szczególnie bogate w kwas alfa-linolenowy).
- typ omega-6: ziarna słonecznika, sezam, orzechy włoskie, kiełki pszenicy, soja, kukurydza oraz oleje z tych produktów.

Osobną grupę stanowiąkwasy tłuszczowe typu trans.
Nienasycone kwasy tłuszczowe trans (KTT) pochodzą w żywności z trzech głównych źródeł:
- transformacja nienasyconych kwasów tłuszczowych dokonana przez bakterie w przewodzie pokarmowym zwierząt z grupy przeżuwaczy, np. krów lub owiec (KTT dostają się do tkanki tłuszczowej, mięsa i mleka)
- przemysłowe uwodornienie lub utwardzanie olejów roślinnych stosowane dla otrzymania tłuszczów do smarowania pieczywa lub do pieczenia
- ogrzewanie lub smażenie olejów w wysokiej temperaturze.
Dlatego KTT występują w mięsie wołowym, tłuszczu jagnięcym i baranim oraz w produktach pochodzących z mięsa lub mleka tych zwierząt, w niektórych tłuszczach do smarowania pieczywa i produktach piekarniczych, takich jak krakersy, ciasta, ciastka i herbatniki oraz w produktach smażonych.
Powyższe informacje dotyczące tłuszczów trans pochodzą z tej strony.

Tłuszcze trans dzielimy na: naturalne (znajdują się w mleku i mięsie) i sztuczne - wyprodukowane przez człowieka. Tłuszczy trans należy zdecydowanie unikać, gdyż wywierają niekorzystny wpływ na nasze zdrowie i wygląd. Mogą powodować:

- wzrost stężenia "złego" cholesterolu LDL i trójglicerydów we krwi,
- obniżenie poziomu "dobrego" cholesterolu HDL,
- wzrost masy ciała, a w konsekwencji powstanie najgroźniejszego tzw. trzewnego typu otyłości,
- choroby cywilizacyjne,
- agresję,
- pogorszenie koncentracji i pamięci,
- rozwój insulinooporności, która zwiększa ryzyko wystąpienia cukrzycy typu 2.
Powyższe informację pochodzą z tej strony. Znajdziecie tam dodatkowo informacje na co zwracać uwagę aby unikać produktów zawierających tłuszcze trans.

Zdjęcie pochodzi z tej strony.

Mam nadzieję, że temat Was zainteresował. Powyższe informacje są przedstawione bardzo ogólnie dlatego warto zasięgnąć dokładnych informacji w publikacjach naukowych.

Miłego wieczoru i do jutra :)

niedziela, 28 września 2014

Dzień 271

Dzisiejszy dzień przeznaczony był na reset. Zamiast treningu wybraliśmy się na półtoragodzinny spacer. Był tak piękny dzień, że żal było nie skorzystać :)



Dobrego tygodnia :)))

sobota, 27 września 2014

Dzień 270

Kolejny Model Look wędruje na coraz krótszą, wrześniową listę. Naprawdę lubię ten spokojny trening. Mam wrażenie, ze faktycznie zaczyna mnie 'prostować' ;)

Przekopałam dziś trochę internet w poszukiwaniu wartości spalonych kcal podczas kilku treningów Ewy Chodakowskiej (ponieważ ostatnio tylko z nią ćwiczę) oraz niektórych codziennych czynności. Dane potrzebne mi są do uzupełniania myfitnesspall, o którym pisałam tutaj.
Wartości będą zmieniały się w zależności od wieku, wagi, tempa itd. itp,
ale ogólne przedstawiają się tak:

skalpel spala 400 kcal,
skalpel wyzwanie 500 kcal,
killer 600,
turbo 600 kcal,
model look ok. 400 kcal

Jeśli są pomyłki poprawcie mnie proszę :) Nie mogłam znaleźć danych innych treningów. Jeśli znacie wpiszcie mi w komentarzach. Z góry dziękuję :)

Wchodzenie po schodach - 948 kcal
Bieg - 540 kcal
Szybki marsz - 600 kcal
Powolny spacer - 172 kcal
Pływanie - 468 kcal
Energiczny taniec - 366 kcal
Aerobik - 300 kcal
Boks - 558 kcal
Gra w kręgle - 204 kcal
Jazda konna - 258 kcal
Jazda na łyżwach - 426 kcal
Jazda na nartach - 438 kcal
Gra w kosza - 504 kcal
Odkurzanie - 279 kcal
Skakanka - 492 kcal
Tenis - 432 kcal
Brzuszki - 400 kcal
Rower stacjonarny - 422 kcal
Jazda na deskorolce - 318 kcal
Godzina odkurzania - 135 kcal
Mycie okien/podłogi - 120 kcal
Pranie ręczne - 150 kcal
Seks od 200 do 600 kcal (w zależności od intensywności).
Dane pochodzą z tej strony.

Lista oczywiście w skrócie, ale jakiś ogólny zarys jest.
Uciekam uzupełnić swoje tabelki.

Miłego popołudnia i do jutra :)

piątek, 26 września 2014

Dzień 269

Bardzo polubiłam się z programem Model Look, dlatego też chętnie wykonałam go dzisiaj po raz kolejny.
Polecam Wam bardzo jeśli macie słabszy dzień i niewiele sił. Obiecuję, mija błyskawicznie :)
Chciałabym zrobić ten trening jeszcze jutro, a od poniedziałku wrócić do skalpela wyzwanie, na tydzień :)

Udanego weekendu :)

czwartek, 25 września 2014

Dzień 268

Model Look. Ćwiczenia pomogły złagodzić stres. Na chwilę.
Czy firmy kurierskie muszą działać w ten sposób!???
Płacę przy zamówieniu, od razu. Chciałabym, żeby ktoś po drugiej stronie również wykonał swoją część od razu. Czy za dużo wymagam?

Spokojnego wieczoru...

wtorek, 23 września 2014

Dzień 265 & 266

Przepraszam, wczoraj nie zdążyłam zrobić wpisu, ale nie leniuchowałam ;)
Zrobiłam Model Look z Ewą Chodakowską. Dzisiaj zresztą też już mam go za sobą. Jak na razie ćwiczę zgodnie z planem.



Trening rozliczony jest na pięciu rundach. W każdej rundzie są trzy ćwiczenia powtarzane w trzech seriach.
To pierwszy trening Ewy do którego używamy ciężarków. Potrzebne będą pół kg do kg. Ja ćwiczę z kilogramowymi.
Trening trwa 45 minut, ale mija bardzo szybko. Wydaje się być bardzo lekki. Modeluje głównie górne partie ciała - ramiona, plecy i brzuch plus mięśnie skośne brzucha i muszę przyznać, że mięśnie brzucha naprawdę czuć podczas ćwiczeń ;)

Ostatnio mój mąż znalazł pewną aplikację na telefon i po raz pierwszy zaczęłam z ciekawości przeliczać ile tak naprawdę zjadam kalorii ;) Nie wiem jak długo dam radę codziennie uzupełniać dane, ale chciałabym sprawdzić się chociaż przez miesiąc.

Wybraliśmy aplikację MyFitnessPal.
Na początku przy logowaniu podaję wiek, wagę, wzrost itd. Program pyta jaki jest gol, który chcę osiągnąć, czyli czy chcę schudnąć, utrzymać wagę czy przybrać na wadze. Wtedy program przelicza mi ile kalorii powinnam przyjmować dziennie, a każdy dodany przeze mnie produkt w kategorii śniadanie, lunch, obiad, przekąska, jest odejmowany od ilości kcal, które są dla mnie rozliczone.
Wpisałam w program, że chcę zgubić kg, tracąc 250g tygodniowo. Program wyliczył mi, że przy aktywnym trybie życia chcąc zejść z wagi powinnam przyjmować 1770 kcal (w opcji utrzymania wagi było 2020kcal) z tym, że jeśli robię trening, który spala np. 400 kcal wartość ta jest odejmowana od od ogólnej liczby, czyli tak naprawdę na zero wychodzę jedząc 2170 kcal.
Produkty mogę wpisywać w języku angielskim ale też polskim.
Samo wyszukiwanie produktów jest dziecinnie proste - wystarczy zeskanować kod kreskowy z opakowania i podać ilość gram, które zjadamy. Można komponować również własne posiłki, więc sami widzicie :)
Na początku jest troszkę zabawy z wprowadzaniem, ale kiedy już utworzymy swoją bazę najczęściej spożywanych produktów zajmuje to tylko chwilkę :)
Oczywiście każdego dnia wpisujemy wykonany trening. Podajemy jego nazwę, czas trwania oraz ilość kalorii, które spaliliśmy.

Program pozwolił mi np. pohamować się przed zjedzeniem kolejnych czekoladek w niedzielę, ponieważ wpisując je widziałam jak uciekają mi kolejne kcal, które pozostały do końca dnia ;) Skanując kod z opakowania czekolady można wpisać dokładną ilość jaką zjedliśmy ponieważ wybieramy dokładnie TĄ czekoladę i mamy możliwość wpisania nawet jednej kostki ;)

Tutaj macie przykładowy printscreen (z tej strony)
Dodam tylko, że aplikacja jest bardzo czytelna.



Mam nadzieję, że Was zainteresowałam :) Używacie tego rodzaju aplikacji?

niedziela, 21 września 2014

Dzień 264

Wpis na szybko, więc zapowiadany na dziś post będzie jutro. Nie wyrobiłam się z czasem.
Zamiast ćwiczeń był dzisiaj spacer - 10km :)Mieliśmy przepiękny letni dzień. Właściwie wrzesień mamy cieplejszy niż był maj. Słyszałam, że ostatnio tak ciepły był na Wyspach Brytyjskich 50 lat temu! Faktycznie, o tej porze roku zawsze było chłodniej i deszczowo. Cieszymy się każdą chwilą :)))

Dobrego tygodnia dla Was i do jutra :)

sobota, 20 września 2014

Dzień 263

Poćwiczone, a jak u Was?



Zamykam tydzień ze skalpelem, no chyba, że jeszcze jutro uda mi się go zrobić. Od poniedziałku będzie kolej na inny trening.
Tak jak Wam pisałam wczoraj przedstawiam swój nowy zakup :) Co prawda jedynie pół kg na stronę, ale różnica jest ogromna :)



Skalpel 1 z tymi maleństwami nabrał innego wymiaru ;D Mam nadzieję, że jutro je poczuję... tam gdzie trzeba :)))
Ciężarki są bardzo wygodne. Szerokie taśmy z rzepami dobrze zabezpieczają ciężarki przed przesuwaniem się na nogach. Materiał jest miękki, więc nie ma możliwości obtarcia skóry itd..
Kupiłam je w bardzo dobrej cenie ponieważ ze zniżką 50% i troszkę żałuję, że nie wzięłam dwóch kompletów tak, aby zakładać jednocześnie na kostki i nadgarstki (ciężarki są uniwersalne), w trakcie treningu nie ma czasu na zmianę.



Jak wiecie wybór treningów mam bardzo ograniczony, więc będę chociaż wspomagała się ciężarkami dla lepszych rezultatów ;D

Jutro chciałabym pokazać Wam pewną ciekawostkę dzięki której po prostu przepadłam. Jak dla mnie rewelacja!

Zatem miłego popołudnia i do jutra :)

piątek, 19 września 2014

Dzień 262

Czas się skurczył i nie ćwiczyłam :/ Byłam za to na dwugodzinnym spacerze tylko z mężem :) Coś wyjątkowego, bo bardzo rzadko zdarza nam się wyjść we dwoje ;)
Zrobiłam przy okazji mały zakup związany ściśle z treningami, które ostatnio wykonuję, ale o tym jutro :) Powiem tylko, że przymierzałam się do zakupu już od jakiegoś czasu.

Udanego weekendu :)

Ps. Tą wersję znalazł mój mąż, a ja wrzucam tutaj żeby mi nie umknęło, może i Wam się spodoba :)


czwartek, 18 września 2014

Dzień 261

Skalpel za mną :)
Teraz jestem już pewna, że skalpel wyzwanie jest dla mnie łatwiejszy ;) Mam w nim jedno ćwiczenie, które sprawia mi problem - planki, które nadal są dla mnie wyzwaniem. W skalpelu natomiast jest ich kilka, np. ćwiczenia nóg w pozycji leżącej na boku (pod koniec łapie mnie skurcz), unoszenie nóg w pozycji leżącej - daję rade, ale jest to wyzwanie, brzuszki - trudno mi utrzymać głowę tak długo w górze, muszę chociaż na chwilkę odciążyć kark, więc podkładam dłonie pod głowę.
Tylko mi te ćwiczenia sprawiają trudność, czy wy też macie podobne odczucia?

Do jutra :)

środa, 17 września 2014

Dzień 260

Skalpel zrobiony :))) Z braku czasu skończyłam dosłownie przed chwilą pomimo, że nie było mi łatwo się zebrać.
Przeszukałam sobie troszeczkę youtube i znalazłam jeszcze jeden trening, który powinien lekko potraktować moje biodra. Przeglądałam go i wygląda ok. Zamierzam przetestować w przyszłym tygodniu i jeśli ból się nie pojawi będę miała trzeci trening do mieszania co tydzień.
Znacie?



Spokojnej nocy :)

wtorek, 16 września 2014

Dzień 259

Plan na dziś wykonany - skalpel wędruje na wrześniową listę.
Muszę się wam przyznać, że sprawił mi więcej trudności niż skalpel wyzwanie ;)

Jak na pewno zauważyliście od dłuższego czasu brakuje mi czasu na wpisy, więc są bardzo ubogie, powiedzmy rzeczowe ;) Krótko i na temat. Dzisiaj mam chwilkę i chciałabym przedstawić wam moje ostatnie odkrycie.
Jak wiecie wpadłam po uszy jeśli chodzi o firmę Dr. Organic. Nic na to nie poradzę ;) Nie chodzi mi o to, że nie jestem obiektywna itd., po prostu każdy kosmetyk, który testuję jest bardzo dobry.

Przed wakacjami polowałam na jakiś dobry antyperspirant. Chciałam coś z dobrym składem, a wyszło tak, że z braku czasu sięgnęłam z półki jakąś kulkę adidas.
Błąd.
Nie mogłam sobie poradzić ze swędzeniem skóry pach. Gdyby nie było mi zwyczajnie wstyd drapałabym się cały czas :/
Zaraz po powrocie z wakacji poszłam na polowanie. Skusiła mnie promocja w naszym sklepie ze zdrową żywnością - kup jeden produkt drugi otrzymasz za pół ceny - swoje kroki skierowałam do półki z kosmetykami Dr. Organic. Po zapoznaniu się ze składem i zapachem wyszłam z kulką Dr. Organic z linii Granat Antioxidant Protection.



Z opisu producenta jest to przeciwbakteryjny dezodorant roll-on, delikatny, a jednocześnie bardzo skuteczny, o bogatych właściwościach pielęgnacyjnych. Stworzony na bazie organicznego granatu z dodatkiem aloesu, oleju słonecznikowego, płucnicy islandzkiej i chrząstnicy kędzierzawej, oraz witaminy E. Pozostawia skórę delikatną, wygładzoną i odżywioną, oraz zapewnia długotrwałą ochronę przeciwko poceniu się i przykremu zapachowi.

Dezodorant ma bardzo przyjemny, słodki zapach owocu granatu (córka pytała mnie czym tak ładnie pachnę), który utrzymuje się dość długi czas, a jednocześnie nie jest szczególnie narzucający się.
Dobrze chroni przed nadmiernym poceniem. Jeśli używam dezodorantu tuż przed treningiem, po nim nadal pachnę granatem :))) Co jest dla mnie bardzo ważne zupełnie zapomniałam co to znaczy swędzące pachy!
Myślę, że jest to zasługa naturalnego składu dezodorantu.

Nie zawiera:
- aluminium
- SLS
- parabenów
- alkoholu
- sztucznych barwników oraz aromatów
- szkodliwych środków chemicznych
- sztucznych środków konserwujących



Składniki bioaktywne i organiczne
:
- owoc granatu
- aloes
- wyciąg z płucnicy islandzkiej
- witamina E
- olejek z pestek słonecznika.



Bardzo podoba mi się opakowanie, które jest szklane, szkoda że spód nie jest przezroczysty żeby można było sprawdzić zawartość. Plastikowa kulka ładnie dozuje płyn, który jest zupełnie bezbarwny.



Kupno nowego dezodorantu to dla mnie zawsze zagadka, czy się sprawdzi, czy poradzi sobie z zadaniem. Śmiało mogę powiedzieć, że ten sobie radzi, więc kolejny będzie na pewno z tej firmy. Myślę, że dla odmiany zapoluję na Miód Manuka lub Morski. Jeszcze nie wiem, ponieważ nie nastąpi to zbyt szybko - jest to kolejny bardzo wydajny kosmetyk :)

Pełny skład produktu:
Aloe barbadensis leaf juice, Aqua, Zinc ricinoleate, Triethyl citrate, Lauryl glucoside, Polyglyceryl-2 dipolyhydroxystearate, Glycerin, Cetearyl alcohol, Glyceryl caprylate, Sodium bicarbonate, Polyglyceryl-3 stearate, Sodium stearoyl lactylate, Isocetyl palmitate, Punica granatum extract, Cetraria islandica extract, Glycyrrhetinic acid, Aroma, Rosmarinus officinalis oil, Tocopherol, Helianthus annuus seed oil, Chondrus crispus extract, Xanthan gum, Sodium phytate, Sodium benzoate, Potassium sorbate, Citric acid, Citronellol, Limonene, Geraniol, Hexyl cinnamal, Linalool

poniedziałek, 15 września 2014

Dzień 256, 257 & 258

Już jestem :)
Miałam dwa dni przymusowej przerwy, ale w sobotę grzecznie zrobiłam skalpel wyzwanie. Jutro chciałabym wrócić do treningów i w tym tygodniu pozostać przy skalpelu (pierwszym) - tak dla odmiany ;)

Do jutra :)

piątek, 12 września 2014

Dzień 255

Skalpel wyzwanie na dziś zrobiony.

Udanego weekendu :)

Dzień 254

Nie miałam dziś sił na ćwiczenia. Odpuściłam :/
Ciężki dzień. No cóż, bywają i takie. Jutro będzie kolejny ;)

Udanego piątku :)

Ps. Czy jeśli powiem wam, że widziałam dziś w sklepie rzeczy na halloween oraz cały regał z ozdobami, papierami itd. itp. na Boże Narodzenie, uwierzycie mi? Szczerze, sama przecierałam oczy ze zdumienia...

środa, 10 września 2014

Dzień 253

Nie jest źle. Znów udało mi się zebrać i zrobić skalpel wyzwanie :) Gdyby tak zawsze ćwiczyło mi się tak lekko...
Na kolację wzorowo zupka warzywna z tego przepisu, z tym, że bez ziemniaków (dodałam w zamian trochę selera). Dodaję też więcej marchwi i kapusty, więc moja zupa to właściwie warzywa z odrobiną płynu ;) Polecam, jest pyszna i lekka dlatego można zjeść jej bezkarnie całą michę - oczywiście najmniej dwie godziny przed snem.

Miłego wieczoru i do jutra :)

wtorek, 9 września 2014

Dzień 252

W tym tygodniu wybrałam skalpel wyzwanie - dziś już zrobiłam :))) W przyszłym dla odmiany będzie skalpel. Tęsknię za bardziej intensywnymi treningami, ale ze względu na biodro mogę je sobie jedynie oglądać :/ Nie ważne. Ważne, że mam swoje dwa treningi, po których dobrze się czuję, nic mnie nie boli i spokojnie idę do przodu ;) Najważniejsze jest to, że nawet po tak spokojnych treningach uśmiech wskakuje z rozpędem na twarz i... widać efekty pracy :)))

Miłego popołudnia :)

poniedziałek, 8 września 2014

Dzień 251

I znów brakło mi czasu na ćwiczenia :/
Staram się nadrabiać codziennie rzeczy, które siedzą przed moimi oczami i z tyłu głowy domagając się wykonania. Im ich mniej tym spokojniejsza głowa i więcej czasu. Jutro mam nadzieję zrobić trening.
Uzbierało mi się również kilka nowych kosmetyków, które chciałabym wam pokazać, bo uważam je za godne polecenia :)
Może jesienią będzie więcej wolnego czasu...

Spokojnej nocy :)

niedziela, 7 września 2014

Dzień 250

'Leniuchowałam' dwa dni, więc trzeba było (i chciało się) ćwiczyć dzisiaj ;) Skalpel wyzwanie za mną.

Ciągle zbieram się do pisania dłuższych postów, ale czas przecieka mi przez palce sama nie wiem gdzie.
Tyle rzeczy do zrobienia, że strach pomyśleć :/

Udanego tygodnia :)

Ps. 'The brave one'. Widziałam wczoraj. Ciężki, przynajmniej dla mnie. Długo o nim myślałam.
Piosenka zapadła mi w pamięć.


sobota, 6 września 2014

Dzień 249

Człowiek nie zdaje sobie sprawy ile ma niepotrzebnych rzeczy aż do momentu przeprowadzki, albo kiedy musi wynieść wszystko z pokoju i poukładać z powrotem ;)
Segregacja zajmuje tyle czasu, że może go braknąć aby zrobić trening :/

Miłego wieczoru :)

piątek, 5 września 2014

Dzień 248

Zaliczycie mi malowanie pokoju jako formę ćwiczeń?
Jeśli nie, to miałam dzień wolnego ;)

Udanego weekendu :)

Ps. Spokojnej drogi wszystkim podróżującym jutro :*

czwartek, 4 września 2014

Dzień 247

Skalpel wyzwanie zrobiony. Znów nie było łatwo (dwie króciutkie przerwy na oddech podczas podporu przodem). Jeśli tylko mam czas staram się ćwiczyć wcześniej, popołudniami trudniej mi się zebrać ponieważ zawsze coś jest do zrobienia. Znacie to?

Miłego popołudnia :)


środa, 3 września 2014

Dzień 246

Często macie takie dni, że chcecie ćwiczyć, a ciało odmawia posłuszeństwa?
Mi trafił się taki dzisiaj. Zrobiłam co prawda skalpel wyzwanie, ale nie było łatwo. Właściwie było dość ciężko, ale nie poddałam się łatwo i dając z siebie wszystko dotarłam do końca. Satysfakcja była, nie powiem :)))

Pogodę mamy - żeby nie zapeszać - prawdziwie letnią, jeansy odpadają ;) Niech utrzyma się taka nawet do grudnia :D Myślę jednak, że ta 'niemoc' po części spowodowana jest pogodą. Nie ważne, pokonam ją jakoś, ale lato proszę - trwaj :)))

wtorek, 2 września 2014

Dzień 245

Zwariowany dzień, pierwszy dzień szkoły itd. itp. Brakło mi czasu na trening, ale nie ma tego złego ;) Podleczę troszkę zakwasy i jutro wrócę ze zdwojoną siłą - mam nadzieję ;)

Zatem do jutra :)

poniedziałek, 1 września 2014

Dzień 244

ok. Powiedzmy, że wrzesień udało mi się rozpocząć pozytywnie jeśli chodzi o ćwiczenia - skalpel wyzwanie za mną. Nie powiem, po dość długiej przerwie nie było tak lekko jak zazwyczaj i nawet pot się pojawił, ale satysfakcja również ;)
W Polsce zaopatrzyłam się też w książkę 'Przepis na sukces' Ewy Chodakowskiej i zamierzam zapoznać się z nią bardzo dokładnie ;)

Sierpień w cyferkach:
- skalpel wyzwanie - 11
- spacer (ponad godzina) - 3
- rower - dwie godziny
- dni wolne - 18

Sami widzicie, kiepsko...
Spacerów było więcej, ale nie zanotowałam. Nie były też jakieś specjalnie długie i intensywne, żeby było o czym mówić.
Trzymajmy kciuki za wrzesień. Macie jakieś plany treningowe na ten miesiąc?

Miłego wieczoru i do jutra :)

niedziela, 31 sierpnia 2014

Dzień 241, 242 & 243

Wróciliśmy :) Dziękujemy wszystkim za piękne chwile w Polsce :) Byliśmy zabiegani, ale było świetnie!
Chciałabym od razu wskoczyć na tory swojej rutyny i z treningami, i z dietą.
Wakacje potraktowały mnie w tym roku w miarę łagodnie jeśli chodzi o wagę ;) Nadbagażu w postaci dodatkowej tkanki tłuszczowej chyba nie przywiozłam ;)
Jutro czeka mnie podsumowanie leniwego sierpnia ;) Już się boję.

Spokojnej nocy :)

czwartek, 28 sierpnia 2014

Dzień 234 - 240

Przepraszam... Bywały przerwy we wpisach, ale tak długa zdarzyła mi się po raz pierwszy od powstania bloga czyli dwóch lat i ośmiu miesięcy.
Ostatni tydzień mieliśmy wypełniony po brzegi spotkaniami rodzinnymi i nie tylko, dodatkowo dwie 'przeprowadzki' od jednych rodziców do drugich, wizytami lekarskimi (wszystko dobrze) itd. itp. Bardzo intensywne dni.
Miałam przymusowy (z braku czasu) detoks od świata wirtualnego. Ilość wiadomości na poczcie dziś mnie zaskoczyła, a nie odbierałam jej zaledwie kilka dni - oczywiście większość to 'spam', ale przesiać trzeba ;)
Do poniedziałku nie będę miała prawdopodobnie czasu na ćwiczenia, więc wybaczcie jeśli znów nie pojawię się przez weekend. Jeśli uda mi się cokolwiek zrobić na pewno dam znać :)

Od początku września chciałabym wrócić do codziennych wpisów i regularnych treningów. Pewnie po raz kolejny będę prosiła was o doping i kopniaki jeśli zacznę się lenić :)

Spokojnej nocy i udanego weekendu :)

czwartek, 21 sierpnia 2014

Dzień 233

Miał być wolny z powodu niedyspozycji, a okazało się, że był całkiem aktywny ;)
Dwie godziny jazdy rowerem po lesie z dzieckiem - bezcenne :)))

Dobrego piątku :)

środa, 20 sierpnia 2014

Dzień 232

Skalpel wyzwanie zrobiony. Dzisiaj ćwiczyło mi się troszkę ciężko, jak później się okazało przyczyną był pierwszy dzień miesiączki. Ech... i znów czekają mnie dwa dni przerwy. Coś czuję, że sierpień wypadnie kiepsko w podliczeniu.

Spokojnej nocy :)

wtorek, 19 sierpnia 2014

Dzień 231

Nie krzyczcie ;) Takiego zakręconego dnia jak dzisiejszy chyba nie miałam :))) Wyładowany emocjami dzięki którym spaliłam pewnie więcej kalorii niż podczas treningu ;)
Jutro mam nadzieję jednak na trening 'trening'.

Do jutra :)

poniedziałek, 18 sierpnia 2014

Dzień 230

Dzięki dziewczyny za maotywację :))) Udało się pokonać zastój i skalpel wyzwanie powędrował dziś na sierpniową listę :)))
Jak to jest, że im bliżej jesieni tym motywacja leci na łeb na szyję w dół?
Muszę jednak postarać się żeby nie 'zapuścić się' jak w ubiegłe wakacje ;) Moja silna wola poległa zupełnie w pobliżu tych wszystkich pyszności wokół.
Wiecie jak to jest, z dala od domu, rodziny (nie tej mojej najbiższej czyli męża i dzieci, ale rodziców itd.), wszystkich tych pysznych ciast, obiadków, które smakują inaczej, okazji do zjedzenia więcej i bardziej słodko, owoców sezonowych w nieograniczonych ilościach, bo przecież leżą po drzewem...
W tym roku mam jednak w świadomości myśl, która przypomina mi jak trudno było wrócić do stanu z przed wakacji, właściwie pół roku albo dłużej zajęła mi praca nad sobą. Wiem, że mogłam wrócić do formy szybciej, ale ćwiczę jedynie w domu, bez ciężarków, a wybór treningów mam bardzo ograniczony dlatego jest mi trudniej.
Z tego też powodu staram się (z różnym skutkiem) pilnować się.
Czy się powiodło przekonam się podczas kolejnego podsumowania miesiąca ;)

Dziewczyny, pokonujcie swoje 'lenie' dla własnej satysfakcji i przyjemności tak często jak się da :)))
Mi dziś się udało za co Wam dziękuję :) Zebrałam się wieczorem po pełnym zajęć dniu. Myślałam o Was i o tym, że skoro tutaj zaglądacie, co zawsze było i jest niezmiennie moją największą motywacją, to nie mogę po prostu się poddać aby nie zawieść i Was, i siebie. Gdbym narzekała, że znów i znów, i znów mi się nie chce, nie dałam rady lub coś innego, nie miałbyście sił dalej mnie motywować, bo nie miałoby to zwyczajnie sensu.
Dlatego waszą pozytywną energię staram się od kilku lat przerabiać na treningi :)))

Dziękuję, że jesteście :)))


niedziela, 17 sierpnia 2014

Dzień 228 & 229

Wstyd, ale przyznaję się do kolejnych dni bez ćwiczeń - aż dwa :/
Na jutro mam silne postanowienie poprawy. Trzymajcie proszę kciuki :)

piątek, 15 sierpnia 2014

Dzień 226 & 227

Wczoraj brakło mi czasu na wpis, ale zrobiłam skalpel wyzwanie. Dzisiaj miałam świąteczny dzień lenia ;)

Udanego weekendu :)

wtorek, 12 sierpnia 2014

Dzień 224

Z dłuższymi i bardziej treściwymi wpisami wrócę do was po wakacjach, a tym czasem krótko i na temat ;)
Skalpel wyzwanie zrobiony. Lekko i przyjemnie od rana tak jak planowałam :)))

Do jutra :)

poniedziałek, 11 sierpnia 2014

Dzień 222 & 223

Jestem :) Niestety muszę się przyznać, że nie zdążyłam zrobić treningu. Na jutro planuję trening zrobić od rana ;) Na pewno dam wam znać czy mi się udało :)

Do jutra :)

czwartek, 7 sierpnia 2014

Dzień 218 & 219

Wczoraj brakło mi czasu na wpis, ale trening zaliczyłam, dziś również, dlatego też na moją sierpniową listę wędrują kolejne dwa skalpele wyzwanie plus dzisiejszy 6km spacer :)

Spokojnej nocy i do jutra :)

poniedziałek, 4 sierpnia 2014

Dzień 215 & 216

Skalpel wyzwanie na dziś zaliczony i chociaż bardzo mi się nie chciało poszło gładko :) Wczoraj był dzień resetu z puddingiem czekoladowym do popołudniowej kawy, tym najpyszniejszym w wersji z użyciem gorzkiej czekolady, z płynnym środkiem (z przepisu na make cooking easier) mmmm
Byliśmy też na ponad godzinnym spacerze, więc nie do końca był to leniwy dzień.

Udanego tygodnia :)

Ps. Lato wróciło :)

sobota, 2 sierpnia 2014

Dzień 214

Na dziś trening zaliczony, więc całe popołudnie wolne ;) Zrobiłam skalpel wyzwanie.

Czas na podsumowanie lipca.

Co robiłam:
- skalpel wyzwanie - 11
- skalpel - 2
- callanetics - 3
- długi spacer (6km lub więcej) przeważnie szybki marsz (ponad godzina) - 7
- dni wolne od ćwiczeń - 11

Duża ilość wolnych dni spowodowana była m. in. paskudnym przeziębieniem. W niektóre byliśmy na długich spacerach, których nie zaliczyłam do formy treningu - jedynie 16km się załapał, bo mu się należało ;)

Wymiary i wagę porównuję z majowymi.



Wymiary (dodaję obwód brzucha, którego nie wiedzieć czemu wcześniej nie brałam pod uwagę):

31.05.2014 talia 69,5cm / biodra 93cm / uda: lewe 52,5cm prawe 52cm
01.08.2014 talia 69cm / biodra 92cm / uda: lewe 52,5cm prawe 51,5cm / brzuch 77cm

Waga:


31.05.2014 waga 57,5kg / FAT 28,1 / VFL 3 / BMI 19,6
01.08.2014 waga 56,8kg / FAT 25,7 / VFL 3 / BMI 19,2
waga 56,4kg

Co ciekawe waga pokazuje mi inne jednostki w zależności od trybu i tak w trybie ważenia pokazuje 56,4kg, a w trybie pomiarów tłuszczu zewnętrznego (FAT), wewnętrznego (VFL) oraz BMI dodaje sobie 0,4kg ;)
Najbardziej zaskoczył mnie wynik pomiaru tłuszczu zewnętrznego - spora różnica :)



Jeśli chodzi odżywianie trzymam się wskazówek dietetyka, nie podjadam pomiędzy posiłkami - nawet gryza ;) Piję pomiędzy nimi tylko wodę. Jem pięć posiłków dziennie. Jeśli piję kawę łączę ją z jakąś przekąską/posiłkiem, przy czym przekąska to jeden z pięciu posiłków np. jogurt naturalny z owocem. Poza wodą i kawą (którą ostatnio ograniczyłam do maksymalnie dwóch dziennie) piję tylko zieloną herbatę.

To chyba wszystko :)

Miłego popołudnia i do jutra :)

piątek, 1 sierpnia 2014

Dzień 213

Zważyłam się, zmierzyłam i nawet zrobiłam jakieś zdjęcie, ale nie udało mi się zliczyć treningów, dlatego też podsumowanie lipca zrobię jutro.
Dzisiaj wykorzystaliśmy moment bez deszczu i wybraliśmy się na spacer po lesie. Było super! Uwielbiam zapach lasu, szum strumyków i liści...
Zrobiłam też skalpel wyzwanie :)

Dobrego weekendu :)

czwartek, 31 lipca 2014

Dzień 212

Skalpel wyzwanie za mną, skończyłam dosłownie dziesięć minut temu.
Jutro podsumowanie miesiąca, tym razem nie spodziewam się zbyt wiele ;)

Słonecznego piątku :)

środa, 30 lipca 2014

Dzień 209, 210 & 211

Przyznaję, że miałam kolejne dwa dni wolne od ćwiczeń - tym razem przymusowa przerwa okresowa :/
Nie próżnowałam zupełnie ponieważ codziennie zaliczaliśmy co najmniej 6km spacery.
Dzisiaj już grzecznie zrobiłam skalpel wyzwanie :)
Po ostatnim (trzy dni temu) miałam niezłe zakwasy tricepsów i mięśni pośladków. Szczerze? Nie myślałam, że ten program zaskoczy mnie jeszcze kiedyś zakwasami, a tu proszę - wystarczył tydzień przerwy.

Ostatnio udało mi się upolować matowy lakier Top Coat i puki co jestem zachwycona efektem :) Myślę, że dobrze sprawdzi się jesienią w połączeniu z ciepłymi swetrami, szalami i kolorami :)
Paznokcie malowałam wieczorem przy kiepskim świetle, więc wybaczcie proszę niedociągnięcia ;)
Czerwony kolor to Inglot nr 802.



Spokojnej nocy :)

niedziela, 27 lipca 2014

Dzień 207 & 208

Wczoraj miałam dzień zwykłego lenia jeśli chodzi o ćwiczenia, był jedynie długi spacer (ok. 6km). No chyba, że zaliczycie mi do ćwiczeń gruntowne sprzątanie zakończone odciskami ;)))

Noc z wczoraj na dziś miałam koszmarną. Obudził mnie ból bioder na tyle silny, że nie było mowy o śnie, nic nie pomagało... O czwartej rano musiałam połknąć tabletkę żeby w ogóle zasnąć, a tabletki przeciwbólowe u mnie to naprawdę rzadkość :/
Na szczęście pomogła i przespałam resztę nocy :)
Nie służą mi chyba

Dlaczego o tym piszę?
Jest jakaś dziwna tendencja u mnie, że im mniej ćwiczę tym częściej dopada mnie ból bioder, a wszystko zaczęło się po dłuższej przerwie od ćwiczeń w ubiegłe wakacje. Ostatnio sporo spacerowaliśmy na dłuższych dystansach, więc to również może być przyczyna. Sama już nie wiem...
W każdym razie zrobiłam skalpel wyzwanie i ciekawa jestem dzisiejszej nocy ;) Mam nadzieję, że będzie spokojna.

Zatem spokojnej nocy i do jutra :)

piątek, 25 lipca 2014

Dzień 206

Pośladki, uda, plecy, grzbiet i ramiona kształtuje się na siłowni, ale sześciopak kształtuje się w kuchni.


Tak, to prawda ponieważ niezależnie od tego jak ciężko będziemy pracować nad naszymi mięśniami brzucha i jak bardzo uda nam się je wzmocnić i wyrzeźbić to i tak ich nie zobaczymy jeśli będą się skrywały pod warstwą tłuszczyku ;)
Kilka dni przerwy od ćwiczeń oraz 'poluzowanie' zdrowej diety spowodowane przeziębieniem i już widzę po brzuchu, że jest go więcej. Nie ma co, trzeba nadrobić zaległości ;)

Przedwczorajszy callanetics plus wczorajsze spacery odczułam w mięśniach prostych ud. Wczorajsze spacery natomiast w biodrach :/ szczególnie dziś w nocy, kiedy to uczucie ciągnięcia od biodra do kolana nie pozwalało mi spać do momentu, kiedy to użyłam poduszki, którą włożyłam pomiędzy kolana. Wtedy ból ustąpił i udało mi się zasnąć.
Dzisiaj zrobiłam ponownie callanetics, ponieważ te ćwiczenia rewelacyjnie pomagają pozbyć się bólu na długo :)

Dzisiejsze prognozy pogody straszyły burzami i deszczem, na szczęście ominęło nas i jedno i drugie. Dzieci znów szalały w morzu, a ja zazdrościłam im tylko z koca. W tym tygodniu jeszcze nie mam odwagi wejść do wody, wolę wykurować się do końca ;)

W wakacje czas płynie inaczej, nawet nie zauważyłam i pierwszy tydzień minął.
Udanego weekendu :)


czwartek, 24 lipca 2014

Dzień 205

Wpadam na sekundkę. Po 16km spaceru (podzielony na dwie części) padam na nos. Nawet biodra dają o sobie znać, ale nie skorzystać z takiej pogody byłoby naprawdę szkoda.
Spokojnej nocy :)

środa, 23 lipca 2014

Dzień 204

Jak miło wrócić do ćwiczeń :)))
Zaczęłam spokojnie z callanetics, mimo to mięśnie nóg drżą po tak długiej przerwie.
Kaszel prawie minął, katar nadal gnieździ się gdzieś w zatokach, ale wrócił mi węch i swobodnie oddycham nosem.
Co za ulga :)

Miłego popołudnia :)

wtorek, 22 lipca 2014

Dzień 202 & 203

Dwa prawdziwie letnie dni :))) Oby więcej takich tego lata, tym bardziej, że wakacje zaczęły się u nas dopiero wczoraj.
Na ćwiczenia niestety nie miałam sił - przyplątał mi się kaszel i nie wyobrażam sobie mocniej oddychać podczas ćwiczeń, ponieważ każda próba wciągnięcia powietrza silniej niż normalnie kończyła się kasłaniem :(
Dzisiaj już jest lepiej. Byliśmy na kilkugodzinnym spacerze, więc jakieś tam ćwiczenia zrobiłam ;)
Jutro zacznę spokojnie wracać do treningów, bo bardzo mi ich brakuje...

Miłego wieczoru i do jutra :)

niedziela, 20 lipca 2014

Dzień 200 & 201

Dwusetny dzień roku za nami! Trudno mi uwierzyć...
Czuję się paskudnie. Mam nadzieję, że to przesilenie i od jutra będzie tylko lepiej :) Pogoda też się poprawia, więc spróbuję wychodzić to przeziębienie ;)
Oczywiście i wczoraj, i dziś nie ćwiczyłam. Ledwo łapię oddech przez zatkany nos.

Jakimś dziwnym trafem wpadłam dziś na hasło 'maseczka ze spiruliny'. Skojarzyłam wizyty u mojej świetnej kosmetyczki i 'rybią maskę', którą nakładała mi na twarz - myślę, że to właśnie była spirulina. Miała wtedy zbawienny wpływ na moją cerę, a że mąż stwierdził, że na pewno już nie będzie 'spirulinki' pił ze względu na zapach i smak postanowiłam spróbować. Nie ukrywam, że zablokowany nos pomógł mojemu eksperymentowi ;)
Rozrobiłam ją (bez zbędnych kombinacji i dodatków) jedynie w wodzie do konsystencji papki, która nie spływa z twarzy.
Buźkę mam gładziuteńką :))) Spróbuję nakładać ją dwa razy w tygodniu i dam wam znać o rezultatach.

SPIRULINA to rodzaj niebiesko – zielonych, mikroskopijnych alg z grupy sinic, które są bogatym źródłem pełnowartościowego białka, a także łatwo przyswajalnych dla organizmu witamin, zwłaszcza witamin z grupy B, a także wit. E i beta-karotenu oraz minerałów: żelaza, manganu, cynku, miedzi i selenu.
Zawiera enzymy, bioflawonoidy, kwas foliowy, nienasycone kwasy tłuszczowe, przede wszystkim kwas linolenowy GLA oraz sprzężony kwas linolowy CLA, który wspomaga odchudzanie oraz barwniki: fitocyjanina (odkryta jedynie w spirulinie) i chlorofil, które działają na organizm przeciwzapalnie, antyoksydacyjnie i antyalergicznie.

Uważa się, iż barwniki, znajdujące się w spirulinie, nie tylko pomagają w oczyszczaniu organizmu z toksyn, ale również wspomagają przemiany metaboliczne i procesy trawienne. Uznaje się ją za silny antyoksydant, który wzmacnia system immunologiczny i świetnie sprawdza się w profilaktyce nowotworowej.
Badania przeprowadzane na zwierzętach, sugerują bowiem, że spirulina może zwiększać produkcje przeciwciał, zwalczających infekcje, a także choroby przewlekłe, w tym raka.

Spirulina stymuluje tworzenie krwi i komórek macierzystych szpiku kostnego, a także może zmniejszać niekorzystne skutki radioterapii i chemioterapii, sprzyja naprawie uszkodzonych komórek DNA. Jako źródło kompleksu witamin z grupy B, wpływa na regenerację komórek centralnego układu nerwowego. Pomaga również obniżyć poziom cukru we krwi oraz poziom złego cholesterolu (LDL) i trójglicerydów.
Polecana jest osobom osłabionym, stosującym diety redukcyjne czy osobom z niedoborami żelaza, palącym papierosy lub przyjmującym na stałe leki ze względu na działanie detoksykujące na organizm. Funkcja odtruwająca, a także możliwości ochronne spiruliny przed marskością wątroby i jej uszkodzeniami, wspomogą również osoby, nadużywające alkoholu.
Spirulina, będąc źródłem wszystkich ważnych składników, potrzebnych do tworzenia łańcucha hemoglobinowego, przysłuży się osobom, cierpiącym na niedobory żelaza i z łatwością wspomoże leczenie anemii. Powinni sięgnąć po nią wegetarianie, jako że stanowi bardzo dobre źródło pełnowartościowego białka.
Spirulina, zmniejszając negatywne oddziaływanie środowiska, spowalnia procesy starzenia. Walczącym zaś z nadwagą, ułatwi stosowanie diety, dzięki zawartości fenyloalaniny, która wpłynie na zmniejszenie apetytu.
Nie zaleca się podawania spiruliny dzieciom oraz kobietom w ciąży.
Informacje pochodzą z tej strony.

Spędziłam dzisiaj trochę czasu nad zdjęciami z początku maja tego roku, czyt. nadrabiam zaległości w obrabianiu i porządkowaniu :) Natknęłam się na jedno swoje zdjęcie, które w porównaniu z tym, które pokazywałam Wam ostatnio, wywołało u mnie lekki szok i zaskoczenie. Zresztą zobaczcie sami:

piątek, 18 lipca 2014

Dzień 199

Uwierzycie, że dopadło mnie prawdziwe, porządne przeziębienie ze wszystkimi najgorszymi objawami, czyli zablokowanym i cieknącym jednocześnie nosem, ciężką głową itd.? Na domiar złego na ustach pojawiła mi się ogromna opryszczka, której nie miałam już od kilku dobrych lat, a już na pewno nie latem :(
No i niech mi ktoś powie o co chodzi?
Oczywiście o treningu nie było mowy. Właśnie wypiłam mleko z miodem i uciekam spać z nadzieją nabrania sił.

Udanego weekendu :)

czwartek, 17 lipca 2014

Dzień 198

Tajfun nad Pacyfikiem wpłynął na pogodę na Wyspach. Mieliśmy dziś prawdziwe lato! Teraz za oknem słychać mocny wiatr, a termometr pomimo 23:00 pokazuje 23'C na plusie.
Jutro ma być najbardziej gorący dzień jak do tej pory, a jeszcze wczoraj mieliśmy deszcz i 18'C. O dziwo nie boli mnie głowa przez te różnice ;)

Dziś nie ćwiczyłam z braku czasu. Jutro mamy ostatni dzień szkoły i po 15:20 zaczynamy wakacje. Na Wyspach nie ma typowego zakończenia roku szkolnego z oficjalnym rozdaniem świadectw itd. Jedyna różnica jest taka, że dzieci w naszej szkole mogą iść do szkoły bez mundurków ;) Nie wierzę jak szybko minął ten rok...

środa, 16 lipca 2014

Dzień 197

Ten tydzień przeznaczam na skalpel (dziś zrobiłam), a przyszły na skalpel wyzwanie. Nie chcę aby mięśnie przyzwyczaiły się do jednego treningu. Mam nadzieję, że cotygodniowe zmiany wystarczą ;)
Dziś skusiłam się na budyń kokosowy z przepisu Veggie - niam :p



Niestety nie miałam w domu żadnego soku i do polania użyliśmy odrobiny miodu. Myślę, że z sokiem budyń byłby jeszcze lepszy! Następnym razem ;)

Miłego wieczoru i do jutra :)

wtorek, 15 lipca 2014

Dzień 196

Dziś dla 'odmiany' zrobiłam skalpel.
Naprawdę działają te treningi :)
Zdjęcie obok zrobił mi mąż zaraz po tym jak rozjaśniałam włosy. Chciałam zobaczyć jak wyszły, a zobaczyłam, że pojawiła mi się talia! Spodnie zrobiły się na mnie za duże i wyglądam płasko, jakbym nie miała pupy, ale uwierzcie mi na słowo, że tam jest :)
Jeszcze chyba nigdy nie miałam takiej talii - nie licząc czasów licealnych kiedy ważyłam około 50kg ;) Spokojnie, do tej wagi nie mam zamiaru schodzić, bo w moim przypadku zakrawałoby to o anoreksję :)
Jeśli chodzi o odżywianie również staram się być grzeczna ;) Coś słodkiego jedynie w weekendy i to mi o dziwo wystarcza puki co, a raczej ostatnio. Oczywiście najlepiej sprawdza się tutaj sposób, że nie kuszą jeśli nie ma ich w domu ;) Polecam tym którzy mają problem z silną wolą, a raczej jej brakiem.
Przekąski typu paluszki, wszelkiego rodzaju chipsy, solone orzeszki i tego typu 'przekąski' nie istnieją dla mnie.
Są w sklepach takie regały pomiędzy którymi nawet nie przechodzę ponieważ nie ma tam produktów, które by mnie interesowały. Zamiast orzeszków 'smakowych' itd. wolę zjeść pyszną sałatkę np. grecką, serek wiejski na słodko lub ostro, jogurt naturalny z owocem i cynamonem itd. Dużo bardziej wartościowo i mniej kalorycznie ;)
Z własnego doświadczenia wiem, że takie właśnie drobnostki sprawiają, że trudniej osiągnąć nam zamierzony cel i nawet regularne treningi nie przynoszą skutków. Byłam zaskoczona ile potrafię 'przegryźć' pomiędzy posiłkami.
U mniej świetnie sprawdza się zasada pięciu posiłków, ale zero podgryzania pomiędzy - jedynie woda.

Macie jakieś sprawdzone sposoby na unikanie pokus?