piątek, 30 listopada 2012

Dzień 325

Dziś ćwiczyłam tylko rano, ale ćwiczyłam :))) Cieszę się, że udało mi się wpaść w rytm.
Poza tym zrobiłam sobie dzień przerwy.
Jutro zamierzam ćwiczyć, ale nie planuję nic dokładnie, bo inaczej nic z tego mi nie wyjdzie ;)

Nie chce mi się wierzyć, że jutro już zaczyna się grudzień. Wczoraj zawiesiłam kalendarz adwentowy, a dzieci już nie mogą doczekać się nowych zadań. Zadania będą nowe, ale kalendarza użyłam tego samego, który zrobiłam w ubiegłym roku - o tego. Jednym z zadań będą na pewno reniferki, które robiliśmy w ubiegłym roku jako jedno z zadań. Dlaczego powtórzyłam? Było z nimi dużo zabawy, a dodatkowo były pyszną! ozdobą świąteczną. Świetnie nadawałyby się opakowane jedynie w przeźroczystą folię jako dodatek do prezentu. Odnośnik do przepisu i kilka zdjęć znajdziecie tutaj. Zapraszam :)

Myślicie już o Świętach?
Ja tak. I marzy mi się żeby choć na chwilę spadł śnieg...

Pozdrawiam Was ciepło i życzę udanego weekendu :)

czwartek, 29 listopada 2012

Dzień 324

Dzisiejszy dzień pod względem ćwiczeń odhaczam jako zaliczony :)
Rano ćwiczyłam jakieś pięć minut, a wieczorkiem zrobiłam turbo z Ewą (Agnieszko, jeszcze raz dziękuję za motywację).
Mój mąż też dzisiaj mnie motywował 'no dalej, bierz się za ćwiczenia, Miśki film dokończą sobie potem, nie ma wymigiwania się', no i zrobić? Rozgryzł mnie ;)
Teraz czuję ogromną satysfakcję, że wygrałam z leniem :)

Mieliśmy piękny mroźny dzień. Błękitne niebo, słońce i mroźne powietrze.
Klasa naszej córki grała międzyszkolny mecz netball i rugby. Zastanawiałam się w jakich strojach wystąpią dziewczynki - grają na świeżym powietrzu ;) Wystąpiły w drużynowych strojach szkolnych! Krótka spódniczka plus koszulka z krótkim rękawem, materiał taki jaki mają z reguły stroje sportowe np. do biegania. Dodam, że ja byłam w cieplej kurtce, szalu, rękawiczkach i berecie.
Chyba bym się 'zakichała', a mała nic (dzięki Bogu) i jeszcze mówiła, że jej gorąco. No tak - wychodzi na to, że jestem prawdziwym zmarzlakiem. A może nie? Rano kiedy wychodziliśmy z domu wszędzie był szron, a temperatura poniżej zera.

Miłego piątku :)

środa, 28 listopada 2012

Dzień 323

Wygoniłam lenia :)
Rano ćwiczyłam jakieś pięć minut, a przed chwilą skończyłam trening z Ewą Chodakowską 'turbo spalanie'.
Przeglądałam jej kanał na youtube i znalazłam przypadkiem trening z którym ćwiczę, dlatego udostępnię go tutaj i zapraszam chętnych do przyłączenia się do mnie :D



Mam nadzieję, że Ewa nie będzie miała nic przeciw, bo zależy jej żeby jak najwięcej osób zaczęło ćwiczyć :)

Ten trening dodany był do magazynu Shape jako trzeci.
Jeśli mowa o Shape to myślę, że bardzo zepsuła się jego jakość. Kiedy zaczął wychodzić w Polsce kupowałam każdy numer przez ponad rok. Zawierał wtedy o niebo więcej informacji i był dużo ciekawszy. Teraz jest gazetą podobną do wszystkich, a szkoda :/

No nic.
I jak? Są chętni do podjęcia wyzwania? Ktoś się przyłączy?
Ćwiczenia nie są lekkie, ale jestem pewna, że po kilku razach spokojnie dacie radę zrobić całość na 100% :D
Ja nadal prosto po skończeniu tego treningu muszę biec prosto pod prysznic, dlatego uciekam :)

Udanego czwartku :)

wtorek, 27 listopada 2012

Dzień 322

Minął nie wiem kiedy.
Ćwiczyłam znów tylko rano. Potem brakło mi czasu, a w końcu i sił...
Jutro muszę się poprawić.
Acha, mieliśmy dziś piękną tęczę, dawno nie widziałam, żeby utrzymała się na niebie tak długo.

Spokojnej nocy :)

Ps. Zrobiło się mroźno i wieje dość mocno, ale jest słonecznie.

poniedziałek, 26 listopada 2012

Dzień 321

Przyznaję się, że dziś ćwiczyłam tylko pięć minut rano.
Poza tym zaliczyłam długi spacer i to byłoby na tyle :/

Wczoraj poszłam późno spać. Zaczęłam czytać 'Białą Masajkę', a typ taki jak ja ma to do siebie, że jak zacznie czytać to ciągle chce wiedzieć więcej i więcej gubiąc po drodze poczucie czasu ;)
Dlatego właśnie nie wyspałam się i brakło mi sił na ćwiczenia. Dziś też będę czytała, ale tym razem będę równocześnie zerkała na zegarek ;P

Zapomniałabym! Pogoda nam się poprawiła :D Po wczorajszych ulewach (przez pół nocy) dziś wyszło piękne słońce.

Miłego wtorku :)

niedziela, 25 listopada 2012

Dzień 320

Nie wierzę, że udało mi się spełnić 'ćwiczeniowe' plany weekendowe!
Wczoraj miało być zero ćwiczeń - udało się. To było łatwe ;P

Dziś planowałyśmy z Beatą biegać. Już myślałam, że nic z tego nie będzie, bo padało co chwilę. Udało nam się jednak 'wstrzelić' prawie idealnie w przerwę pomiędzy jednym deszczem. Prawie, bo kiedy biegłyśmy już w stronę naszych domów, zaczęło padać. Śmiałyśmy się, że mamy 2w1 - bieg plus prysznic ;D
Cieszę się, że wyszłyśmy :)
Kondycja trochę spadła, bo miałyśmy pewnie z półtora miesiąca przerwy.
Gdyby tylko chciało mi się biegać trzy razy w tygodniu - byłoby idealnie :)

O! Właśnie słyszę za oknem prawdziwą ulewę. Biegnę zrobić zdjęcie i zaraz Wam pokażę :)
Dobrze, że jestem w ciepłym domu... :)
Zobaczcie sami:



I jeszcze nasz chodnik, którego prawie nie ma ;)



A jak wasze plany? Wszystko ułożyło się po waszej myśli czy były jakieś niespodzianki ;)

Udanego tygodnia :)

sobota, 24 listopada 2012

Dzień 319

Tak jak planowałam wczoraj dziś zrobiłam sobie dzień wolny od ćwiczeń.

Wczoraj znalazłam bardzo mądre przesłanie, którym chciałabym się z Wami podzielić.
Siłę słów poznał chyba każdy.
Słowa potrafią ranić, potrafią cieszyć. Należę do osób, które najpierw myślą potem mówią :/ dlatego pilnuję się żeby nie sprawiać nikomu przykrości :)
Mam nadzieję, że mi się udaje choć pewnie nie zawsze...

Filmikiem podzieliła się wczoraj Ewa. Bardzo mnie wzruszył...



Tak, siła słów jest ogromna!

Spokojnego wieczoru i udanej niedzieli :)
Trzymajcie kciuki żeby jutro nie padał deszcz ;)