niedziela, 25 stycznia 2015

Dzień 25

Zalogowałam się. Otworzyłam zakładkę 'nowy post' i miałam napisać, że dziś nie ćwiczyłam.
Usłyszałam stukanie na górze. Poszłam sprawdzić i zobaczyłam męża zabierającego się za trening. Najlepsza motywacja :D
To było godzinę temu. Skalpel wyzwanie za mną :)))

Dobrego tygodnia :)

6 komentarzy:

  1. Fantastyczny motywator :)
    Mój śpi :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę przyznać, że często mnie motywuje nic nie mówiąc ;)))
      Przegania mojego lenia, szczególnie wtedy kiedy mam ochotę zaszyć się pod kocem i właśnie spać :p

      Usuń
  2. Też często tracę motywację. Zazwyczaj udaje mi się jednak zebrać w sobie i poćwiczyć. Ale brakuje mi na co dzień takiego motywatora :) Mój nie ćwiczy, więc zazdroszczę :P

    A co do postanowienia noworocznego, to faktycznie się ciągnie :P Ale to dobrze, przynajmniej się nie nudzisz i nie rezygnujesz :)

    Zapraszam również na mój blog o walce z otyłością:
    www.chwytammarzenia.blogspot.com

    Pozdrawiam
    Magda

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może się jeszcze przekona? I Tobie byłoby raźniej i On by pewnie zyskał ;) Może mu coś obiecaj :D
      Postanowienie mnie nie nudzi i nie rezygnuję od ponad trzech lat. Wiadomo, są słabsze i lepsze dni, ale nie warto się poddawać :)

      Trzymam za Ciebie kciuki i czekam na relację, tak jak Ci pisałam :D

      Usuń
    2. Dziękuję za odwiedziny i dobre rady. :)
      Postaram się zastosować, przynajmniej do większości.

      Co do słodyczy, to nie mam problemów, mogę odstawić. Ale ostatnio miałam kiepski dzień, stąd to zjedzenie, na poprawę humoru :D
      Czekolady gorzkiej nienawidzę, więc wolę zrezygnować całkowicie :P

      Co do diabetyka, nie jestem przekonana do nich. Wolę sama sobie znaleźć jakąś dietę. Ale może się przełamię i pójdę? Zobaczymy.

      Ćwiczenia to nie problem, mogę ćwiczyć codziennie, gorzej się zebrać. Zwłaszcza po 12 godzinach w pracy, jakiś leń mnie nawiedza. Ale jak już podniosę szanowne 4 litery to ćwiczę do ostatniej kropli potu :P

      Pozdrawiam :)

      Usuń
    3. Naprawdę nie ma za co :) Cieszę się jeśli mogłam pomóc :)
      Do diabetyka bym Cię nie wysłała, no chyba, że masz cukrzycę ;p a tak serio to dietetyka polecam. Ja stałam około 1,5 roku w miejscu i dopiero dieta rozpisana dla mnie ruszyła moją wagę, wymiary itd. z miejsca. Byłam wtedy już na etapie powolnej rezygnacji ;) Jeśli masz ochotę zerknij na moją miesięczną przygodę pod kontrolą dietetyka (z której rad korzystam do dziś) oraz psychologa żywienia od tego dnia:

      http://projektpostanowienienoworoczne.blogspot.co.uk/2013/05/dzien-143.html

      Trzymam kciuki :)))

      Usuń

Czekam na Wasze komentarze - każdy będzie dla mnie motywacją
Podpisywanie się pod komentarzem ułatwi mi odpisywanie Wam :)
Dziękuję:)


Waiting for your comments - all of them will be motivation for me
Thank you:)